Wielka Brytania zremisowała 1:1 z Senegalem w meczu pierwszej kolejki grupy A turnieju olimpijskiego. W pierwszej połowie wynik otworzył Craig Bellamy, pod koniec wyrównał Moussa Konate. Starcie zdominowali jednak gracze z Afryki i to oni byli dużo bliżej odniesienia zwycięstwa.
Mecz obu tych drużyn był jednym z najlepiej, jeśli nie najlepiej zapowiadającym się spotkaniem pierwszej kolejki fazy grupowej. Ci pierwsi to gospodarze imprezy, z wieloma gwiazdami, żądni medalu, ci drudzy – bez większych gwiazd, ale także z chęcią odniesienia sukcesu na IO, a świadczą o tym chociażby spotkania towarzyskie tej ekipy przed samym turniejem i zwycięstwa odniesione nad Hiszpanią (2:0) i Szwajcarią (1:0).

Od początku spotkania inicjatywę próbowali przejąć gospodarze, którzy jednak atakowali dosyć nieśmiało. Senegalczycy starali się to wykorzystać, nastawiając się głównie na kontrataki. Trzeba przyznać, że w pierwszych dziesięciu minutach kilka razy pokazali, że nie zamierzają tylko bronić dostępu do swojej bramki. W ich atakach brakowało jednak celności i wykończenia. Z kolei o grze podopiecznych Stuarta Pearce’a niewiele można dobrego powiedzieć. Jednak ich pierwsza godna pochwalenia sytuacja od razu zamieniła się w gola. Doszło do niej w 19. minucie. Wtedy to gospodarze wywalczyli sobie rzut wolny. Do piłki jak zwykle w takich sytuacjach podszedł Ryan Giggs, dośrodkował na głowę Stevena Caulkera, który zagrał do Craiga Bellamy’ego, i Walijczyk pewnym strzałem w długi róg pokonał Ousmana Mane.
Afrykańczycy jednak nie zniechęcili się utratą bramki i dalej dzielnie sobie poczynali. Swoje szanse mieli Ibrahim Balde i Sadio Mane, ale przestrzelili w dogodnych sytuacjach. W kolejnych minutach na boisku, tak jak zresztą na trybunach, niewiele działo się ciekawego. Widzowie, którzy niemal w komplecie wypełnili Old Trafford, tylko od czasu do czasu połakomili się na jakieś brawa. W 39. minucie dobre podanie w polu karnym otrzymał napastnik gospodarzy, Daniel Sturridge, ale Mane dobrze skrócił kąt w tej sytuacji. Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ już zmianie.
Druga odsłona rozpoczęła się od śmielszych ataków Senegalczyków. Kilka minut po wznowieniu gry do najlepszej dotychczas sytuacji doszedł Balde, ale piłkę po jego strzale ładnie wybił bramkarz Brytyjczyków, Jack Butland. W 56. minucie jeszcze lepszą okazję miał Salliou Ciss, lecz bramkarz Birmingham wybił piłkę w ładnym stylu tym razem nad poprzeczką. Ataki „Lwów Terangi” nie ustawały. Najwyraźniej ambitni piłkarze stwierdzili, że jak najbardziej można pokonać mało zgranych ze sobą piłkarzy Wielkiej Brytanii. I sytuacji nie brakowało. Po strzale z rzutu rożnego Zargo Toury piłkę wybił z linii bramkowej Danny Rose. Potem próbował jeszcze Mane, ale bez powodzenia. W 70. minucie doszło do niemałej kontrowersji, bo uzbecki arbiter, Ravshan Irmatov, nie podyktował rzutu karnego dla gospodarzy za ostry faul Cissa w nogi Bellamy’ego. Powtórki pokazały, że raczej niesłusznie. Napastnik Liverpoolu ucierpiał jednak w tym starciu i po kilku minutach gry musiał w końcu opuścić boisko.











