W niedzielne popołudnie Widzew zwyciężył w meczu z GKS-em Tychy 2:1 i pierwszy raz w tej rundzie zanotował komplet punktów przed własną publicznością. Teraz łodzian czeka trudne starcie w Katowicach z lokalną „Gieksą”. Będzie to jeden z dziewięciu „finałów”, które czekają widzewiaków w walce o powrót do elity.
Widzew z pewnością nie rozpoczął rundy wiosennej tak, jak we wschodniej części Łodzi wszyscy sobie tego życzyli. Dwie domowe porażki, w których podopieczni Janusza Niedźwiedzia stracili aż sześć goli, remis w słabym stylu z Górnikiem Polkowice i zaledwie jedno zwycięstwo ze Stomilem sprawiły, że w Łodzi zaczęło robić się gorąco. Wydaje się jednak, że drużyna powoli wraca na dobre tory. Naszym zdaniem zwycięstwo przeciwko tyszanom może być kluczowe, jeśli chodzi o dalszą drogę do upragnionej ekstraklasy. Dlaczego?
Robiło się gorąco
Po serii kilku nieudanych spotkań kibice Widzewa zaczęli się niecierpliwić. Piłkarze zostali wygwizdani po meczu z Odrą Opole, w skrajnych przypadkach pojawiały się nawet głosy, że trener Janusz Niedźwiedź powinien stracić posadę. Prezes Mateusz Dróżdż szybko ostudził emocje i w klubowym radiu zapewnił, że trener zostaje do końca sezonu. – Trener Janusz Niedźwiedź może spać spokojnie, nawet jeśli przegra wszystkie mecze do końca sezonu. Pozostanie trenerem Widzewa, chyba że dojdą do tego jakieś aspekty pozasportowe. Nie przewiduję zwolnienia trenera Niedźwiedzia, chociaż oczywiście wiem, że takie słowa prezesa to pocałunek śmierci. Zapewniam, że trener ma zapewniony komfort pracy. Wierzymy w niego, wierzymy w ten sztab i albo upadniemy wszyscy, albo wszyscy wstaniemy i pójdziemy dalej razem. Zwolnienie to nie jest żadne rozwiązanie, to są działania tymczasowe – stwierdził sternik Widzewa.
Mateusz Dróżdż wielokrotnie wspominał o trzymaniu ciśnienia, co wydaje się bardzo rozsądną strategią. We wcześniejszych latach w Łodzi co sezon zmieniano trenerów, piłkarzy, a nawet prezesów. Po zmianach właścicielskich Janusz Niedźwiedź powinien mieć czas na realizację swojej wizji, nawet w przypadku niepowodzenia w obecnym sezonie. Widzewowi bardzo potrzebna jest stabilizacja. Przypomnijmy, że przed sezonem przyjęto plan, który zakładał, że awans uda się zrealizować dopiero po dwóch sezonach. Oczywiście jeśli będzie inaczej, to nikt się nie obrazi. Sytuacja jest bardzo dobra, więc trzeba to wykorzystać.











