Chyba nawet najbardziej optymistyczni kibice łódzkiego Widzewa nie spodziewali się tak dobrego wejścia w nową kampanię swoich ulubieńców. Widzew Łódź w końcu może podobać się swoim kibicom. Co sprawia, że podobieczni Janusza Niedźwiedzia prezentują się tak dobrze?
Pomimo potknięcia w Gdyni i przegranej 3:1 z lokalną Arką Widzew wrócił na właściwe tory i dalej dobrze punktuje. Po niepowodzeniu na Pomorzu widzewiacy ograli u siebie Stomil Olsztyn i Górnik Polkowice. Co ciekawe, RTS w sześciu kolejkach trafiał do siatki 14 razy. To najlepszy wynik w lidze i dużo lepszy dorobek niż w zeszłym sezonie. Przed rokiem do strzelenia 14 bramek potrzebował 16 kolejek. Po meczu z Górnikiem Widzew Łódź zajmuje 2. miejsce w ligowej tabeli.
– Oglądaliśmy bardzo dobre spotkanie z obu stron. Trzeba powiedzieć, że Górnik także dobrze wyglądał na boisku. Przed meczem słyszałem, że będzie to łatwe spotkanie, bo są beniaminkiem. Jednak ich zwycięstwo z Arką nie było przypadkowe. Dziś w pewnych momentach napędzili nam strachu. Z kilku rzeczy na pewno jestem zadowolony. Przede wszystkim z tego, że udało nam się odwrócić losy tego meczu. Ponownie świetnie weszliśmy w pierwsze 15 minut. Wszystko wyglądało jak należy, ale brakowało goli. Nagle jeden wypad Górnika zakończył się straconą bramką, natomiast dosyć szybko się podnieśliśmy i potrafiliśmy wyprowadzić akcje, które przyniosły nam prowadzenie – mówił po spotkaniu szkoleniowiec łodzian Janusz Niedźwiedź.
Odmieniony Dominik Kun
Poprzedni sezon nie należał do udanych w wykonaniu byłego piłkarza Sandecji Nowy Sącz. Nie było wiadomo, czy pozostanie w drużynie. Ostatecznie pomocnik został w Łodzi, a nowy szkoleniowiec zupełnie odmienił tego piłkarza. Kun jest nominalnym skrzydłowym, ale w tej kampanii na boisku widzimy go jako jednego ze środkowych pomocników. Mimo że nie występuje na swojej pozycji, na boisku prezentuje się świetnie. Jego kluczową rolę w drużynie pokazał przegrany mecz z Arką, w którym po jego zejściu z boiska spowodowanym kontuzją gra łodzian zupełnie się posypała i stracili oni kontrolę nad wydarzeniami boiskowymi, a później także prowadzenie i wrócili z Gdyni bez punktów. Kun wrócił już po kontuzji i dał dobrą zmianę w meczu z Górnikiem Polkowice, miał świetną okazję do wpisania się na listę strzelców. Niestety, tym razem się nie udało, ale forma tego zawodnika może napawać optymizmem kibiców „Czerwono-biało-czerwonych”.











