Arsene Wenger wyjawił, iż martwi go brak całkowitego poparcia fanów Arsenalu dla piłkarzy tego klubu.
„Kanonierzy” rozpoczęli nowy sezon słabym meczem na St. James’ Park, który zakończył się bezbramkowym remisem, a ich nowy nabytek, Gervinho, zobaczył czerwoną kartkę.
Jednak nie to jest powodem wściekłości fanów Arsenalu. Chodzi o wydarzenia pozaboiskowe, o to że zarząd klubu wyprzedaje swoich najlepszych zawodników. Kapitan zespołu, Cesc Fabregas, właśnie finalizuje swój powrót do Barcelony, a ulubieniec kibiców, Samir Nasri, jest bliski transferu do Manchesteru City. Wcześniej z klubem pożegnał się Gael Clichy, który także zasilił „Obywateli”. Wenger twierdzi jednak, że to, co się dzieje wewnątrz klubu, nie powinno mieć wpływu na zachowanie kibiców w stosunku do piłkarzy.
– Martwi mnie to, że fani nie stoją murem za zespołem. Piłkarze zasługują na pełne poparcie z ich strony. Ważne jest, by między zawodnikami, a kibicami była chemia i miłość. Ci piłkarze pokazali swoje przywiązanie do barw klubowych i zasługują na wsparcie naszych fanów – powiedział Francuz, który odniósł się do jeszcze jednej nurtującej go sprawy.
– Przez 15 lat mojej pracy w Arsenalu sprowadziłem wielu zawodników, zawsze zwracając uwagę na ich jakość, nie cenę. Jeśli to przeanalizujecie, zobaczycie, że szło mi całkiem nieźle. Denerwuje mnie fakt, że piłkarze są oceniani poprzez pryzmat pieniędzy, które się za nich płaci. To doprawdy frustrujące, bo czasem wydaje mi się, że ich cena to jedyny współczynnik, który się liczy.










