Kilkunastoletnia rywalizacja Arsene’a Wengera w roli menedżera Arsenalu z Jose Mourinho dobiegła końca. Starcia „Kanonierów” z Chelsea oraz dowodzonym obecnie przez Portugalczyka Manchesterem United zaliczają się już do klasyków Premier League. Tylko pojedynki Francuza z wybitnym sir Alexem Fergusonem mogą się równać, a wręcz je przebijać. Dzisiejszy dzień kończy pewny rozdział w lidze angielskiej.
Wojna światów
Dwie wybitne postacie ligi angielskiej, których jednakże w ostatnim czasie blask mocno przyblakł i dla wielu osób stały się obiektem kpin, za każdym razem potrafiły stworzyć odpowiednią otoczkę przez hitowymi meczami ich ekip. Dziś wygląda to jednak zupełnie inaczej. Niedzielna rywalizacja obu drużyn nie miała aż tak dużego znaczenia. Sezon 2017/2018 dla obu stron został już bowiem wyjaśniony. Co innego w przeszłości.
Dwa odmienne światy starły się ze sobą po raz pierwszy w 2004 roku. I od razu było wiadomo, że nie będzie to przyjemne zderzenie. Francuz, jako symbol menedżerskiej elegancji, i Portugalczyk, kreujący się na zadufanego aroganta. Ich filozofie gry także mocno różniły się od siebie. Stało się jasne, że gdy obaj wejdą sobie w drogę, boiskowa i słowna rywalizacja będzie elektryzować całą piłkarską Anglię.
Wszelkie argumenty szybko znalazły się po stronie ówczesnego opiekuna Chelsea. Jego debiutancki sezon w Premier League został okraszony pierwszym mistrzostwem „The Blues” od 50 lat i drugim w całej historii. W dodatku Mourinho uczynił to w kapitalnym stylu, przegrywając zaledwie jeden mecz w całej kampanii. Prawie jak słynni „The Invincibles” rok wcześniej.
Londyńczycy ze Stamford Bridge szybko zaczęli budować swoją pozycję na krajowym podwórku. Dwa mistrzostwa Anglii, wicemistrzostwo kraju, Puchar Anglii, dwukrotnie Puchar Ligi, półfinał Ligi Mistrzów – pierwszy pobyt Portugalczyka w Londynie okazał się naprawdę owocny. Tego samego nie dało się wówczas powiedzieć o podopiecznych Wenegra. Z racji planu oszczędnościowego mógł cieszyć się jedynie z Pucharu Anglii w 2005 roku oraz utrzymywaniem zespołu w czołowej czwórce.
Z racji podjęcia przez Mourinho pracy najpierw w Interze, a następnie w Realu, na kolejną odsłonę tego pojedynku należało poczekać do 2014 roku. Mourinho w wielkim stylu powrócił z Santiago Bernabeu do Londynu, przywracając w sezonie 2014/2015 Chelsea na mistrzowski tron. „Specjalista od porażek”, jak został określony Wenger przez swojego przeciwnika, sięgnął wówczas po krajowy puchar. Było to pierwsze trofeum w gablocie na Emirates Stadium, od momentu przeprowadzki z Highbury. Portugalczyk deklasował Francuza pod każdym względem, od momentu przybycia z Portugalii, a następnie powrocie na Wyspy Brytyjskie po przygodach w Serie A i La Liga.

Mourinho zmorą Wengera
Bezpośrednie mecze z udziałem obu menedżerów także obfitowały w wydarzenia, które stanowią już symbol piłki nożnej w angielskim wydaniu. Pamiętna klęska Arsenalu 0:6 w marcu 2014 roku w tysięcznym meczu Wengera na ławce Arsenalu, okraszona absurdalną wpadką Andre Marinnera, wyrzucającego z boiska Kiera’a Gibbsa zamiast Alexa Oxlade’a Chamberlaina za wybicie zmierzającej do bramki piłki ręką. Bądź też starcie o Tarczę Wspólnoty na inaugurację sezonu 2015/2016, kiedy to obaj panowie nie podali sobie dłoni, a Wenger w końcu odniósł zwycięstwo nad Mourinho.











