Po słabej pierwszej odsłonie i przewadze w drugiej Pogoń ostatecznie przegrała w Szczecinie 0:2 z Górnikiem Zabrze. Wynik nie opisuje w żaden sposób wydarzeń boiskowych.

Początek spotkania nie przyniósł wielu emocji, choć zauważalna była lekka przewaga gości z Zabrza. Zespoły spisywały się bardzo niefrasobliwie, czego skutkiem była ogromna liczba niecelnych podań. Niestety, sytuacji bramkowych było niewiele. Dopiero po pół godzinie gry Górnik nieco przyspieszył. Podopieczni Adama Nawałki rozegrali dynamiczny atak, którego zwieńczeniem był strzał Świątka, jednak udaną interwencją popisał się Radosław Janukiewicz. Do przerwy bramek nie było, a na boisku tak naprawdę nie działo się zbyt wiele.
Po zmianie stron Pogoń zdobyła gola, jednak sędzia uznał, że Bojarski był na pozycji spalonej. Pomocnik gospodarzy otrzymał świetne podanie od Petasza, posyłając piłkę szczupakiem do bramki. Chwilę później „Portowcy” znów stanęli przed szansą na otwarcie wyniku. Bojarski znalazł się sam na sam z Sebastianem Nowakiem, jednak obrońcy Górnika zdołali w ostatniej chwili wybić piłkę. O tym, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić, przekonała się Pogoń w 70. minucie. Dośrodkowanie z rzutu rożnego na bramkę zamienił Adrian Świątek. Podłamanych graczy Piotra Mandrysza dobił jeszcze w 74. minucie Mariusz Przybylski, ustalając rezultat meczu.
Wygrana przybliża zawodników z Zabrza do powrotu do Ekstraklasy, z kolei gracze Pogoni podobne myśli chyba będą musieli odłożyć na następny sezon.











