Po zaskakująco udanym poprzednim sezonie, w którym Watford otarł się o grę w europejskich pucharach, w obecnym zespół z Vicarage Road równie zaskakująco znalazł się na dnie. Nie pomogła zmiana trenera. Nowy szkoleniowiec, Quique Sánchez Flores, na gorącym krześle wytrzymał tylko 85 dni, kompromitując „The Hornets” bardziej od poprzednika. Tym samym potwierdzając, że filozofia władz Watfordu dotarła do ściany.
Prawie dwa lata temu zwolnionego Marco Silvę na stanowisku menedżera Watfordu zastąpił Javi Gracia. Nie była to wielka niespodzianka. Władze klubu z Vicarage Road obrały ścieżkę stawiania na trenerów z Półwyspu Iberyjskiego. Rozwijając zespół nie poprzez wielomilionowe transfery, lecz kontynuowanie myśli szkoleniowej. Konsekwencja miała stać się fundamentem przyszłych sukcesów „The Hornets”.
Jeszcze w maju wydawało się, że filozofia budowania zespołu z Vicarage Road jest jak najbardziej słuszna. Watford zachwycał szczególnie na początku sezonu Premier League. O miejsce premiowane grą w europejskich pucharach w pewnym momencie walczył nawet na dwóch frontach – angielskiej ekstraklasie i Pucharze Anglii. Ostatecznie bez powodzenia. Wszystko wskazywało jednak na to, że w kolejnym sezonie podopieczni Javiego Gracii rzeczywiście mogą osiągnąć upragniony cel. Kadra została wzmocniona, a największe gwiazdy zatrzymane w klubie. Czego chcieć więcej? Wyników.
85 dni stania w miejscu
Rezultaty osiągane przez „The Hornets” od początku obecnego sezonu były dramatyczne. Jakby na zawołanie zaczęły szwankować wszystkie formacje. Lider zespołu, Abdoulaye Doucouré, myślami był zupełnie gdzie indziej, podobnie jak reszta drużyny. Falstart w kolejnych tygodniach przerodził się w kryzys. Niemoc, która wkradła się w poczynania zespołu przyspawała Watford do dna tabeli. Winą za pożar władze klubu z Vicarage Road obarczyły Javiego Gracię. Szybko wezwano strażaka w postaci Quique Sáncheza Floresa. Nowy menedżer i kontynuator wizji zarządu „The Hornets” zamiast wodą pożar zaczął polewać kanistrem z benzyną. Szybko wybuchło.
Na Etihad Stadium Watford poległ 0:8. Przez cale spotkanie hiszpański menedżer nerwowo wiercił się na ławce rezerwowych, oglądając druzgocącą porażkę swojego zespołu. Tak w skrócie upłynęła kadencja szkoleniowca za sterami Watfordu. Trwała 85 dni, podczas których nie zmieniło się nic. Przynajmniej na lepsze. Kilkoma dodatkowymi punktami zdobytymi za panowania Quique Sáncheza Floresa nikt oczywiście na Vicarage Road nie pogardzi.











