Warta Poznań poczyniła kolejny krok do jej celu, czyli bycia najlepszą drużyną wiosny. „Zieloni” wygrali z Sandecją Nowy Sącz 2:1.
Gospodarze zaatakowali już od pierwszych minut, ale z początku całe zagrożenie z ich strony kończyło się na trybunach lub w rękach golkipera. Golem po raz pierwszy zapachniało w 37. minucie. Reiss zdecydował się na odważne wstrzelenie piłki w pole karne. W całym zamieszaniu futbolówka znalazła się pod nogami Gajtkowskiego. Były zawodnik Korony Kielce skierował piłkę w światło bramki, lecz ta ostatecznie nie przekroczyła linii bramkowej. W ostatniej chwili wybił ją bowiem defensor Sandecji.

Co się odwlecze, to nie uciecze. Już 60 sekund później doszło do otwarcia wyniku. W sytuacji sam na sam znalazł się Zakrzewski, który wreszcie wybiegł na murawę od pierwszej minuty. Udowodnił, że należy mu się miejsce w składzie – z dużym spokojem dopełnił formalności.
W podobnej sytuacji Zakrzewski znalazł się po zmianie stron, ale tym razem nie zdołał jej wykorzystać. Mimo to poznaniacy i tak zdołali podwyższyć rezultat. W 66. minucie ładną, dwójkową akcję Iwanickiego i Gajtkowskiego wykończył ten pierwszy. Na uwagę zasługuje asysta popularnego „Gajtka”, który odegrał piłkę piętką.
Goście rozegrali dzisiaj słabe zawody, mimo to w końcówce spotkania zdołali zdobyć bramkę kontaktową. W 86. minucie precyzyjny strzał z linii pola karnego oddał Staniszewski. W meczu nie padły już bramki, ale ostatnie minuty były dość nerwowe za sprawą piłkarzy Sandecji, którzy ponownie uwierzyli w wywiezienie chociaż jednego punktu z trudnego terenu.











