Po niemal czterech miesiącach przerwy rozgrywki pierwszej ligi zostały wznowione. W niedzielnym meczu Warta Poznań pokonała KS Polkowice 1:0. Decydującą bramkę w 21. minucie z rzutu karnego zdobył Krzysztof Sobieraj.

– Przygotowania były bardzo długie, teraz nadeszła pora, aby pokazać, że dobrze przepracowaliśmy ten okres – mówił przed meczem Jarosław Araszkiewicz, trener gospodarzy. Obie drużyny zaczęły spotkanie bojaźliwe, tak jakby długa przerwa w rozgrywkach miała mieć jakiś negatywny wpływ na boiskowe poczynania. Z czasem inicjatywę objęła Warta, której piłkarze chcieli udowodnić, że słowa trenera o trudnych przygotowaniach nie są bez pokrycia.
Z minuty na minutę warciarze stwarzali sobie coraz groźniejsze sytuacje. W pierwszej połowie pokonać Sebastiana Szymańskiego próbowali kolejno: Maciej Mysiak, Tomasz Magdziarz i Łukasz Grzeszczyk. Bezskutecznie. Dopiero w 20. minucie rozpędzonego w narożniku pola karnego Magdziarza nieprawidłowo zatrzymał bramkarz gości, a arbiter główny wskazał na wapno. „Jedenastkę” na bramkę skutecznie zamienił Krzysztof Sobieraj.
Szybko strzelona bramka nie miała wpływu na grę gospodarzy. Poznaniacy starali się podwyższyć rezultat, ale strzały Marcina Klatta i Bartosza Bereszyńskiego były niecelne. Goście, nastawieni na grę z kontrataku, mieli spore problemy z przeforsowaniem dobrze ustawionej drugiej linii Warty.
Po przerwie obraz gry nie uległ większej zmianie. Wciąż dominowała Warta, a gra toczyła się głównie na połowie gości. Przewaga podopiecznych Jarosława Araszkiewicza nie przekładała się na sytuacje strzeleckie, których wyraźnie brakowało. Dopiero w 90. minucie „Zieloni” mogli podwyższyć wynik, ale piłka po uderzeniu Bereszyńskiego trafiła w słupek. Ostatecznie Warta utrzymała zwycięstwo do końca, udanie inaugurując rundę. W zupełnie innych nastrojach są piłkarze z Polkowic, dla których wiosna zapowiada się jako trudna walka o ligowy byt.











