Piłkarze Warty Poznań i Termaliki Bruk-Bet Nieciecza zafundowali swoim kibicom znakomite widowisko. Mecz zakończył się remisem 2:2, choć zarówno Warta, jak i Termalika nie mogą być zadowolone z takiego rozstrzygnięcia.
Początek spotkania rewelacyjnie ułożył się dla poznaniaków. Obrońcy gości nieprzepisowo zatrzymali w polu karnym Alana Ngamayamę, którego świetnym podaniem uruchomił Piotr Reiss. Sędzia był bezwzględny – rzut karny. Do piłki na jedenastym metrze podszedł popularny „Reksio” i strzałem w lewy róg bramki pokonał Sebastiana Nowaka. Zaledwie trzy minuty później piłkarze Termaliki mieli wyśmienitą sytuację do wyrównania, jednak Szymon Martuś w pojedynku sam na sam był gorszy od Dominika Sobańskiego.

Po imponującym początku spotkania tempo gry stawało się coraz wolniejsze. Dopiero w 40. minucie efektownym uderzeniem Łukasz Jasiński ożywił kibiców zgromadzonych na Stadionie Miejskim w Poznaniu. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego obrońca Warty uderzał przewrotką i piłka minimalnie minęła bramkę rywali. To mógł być gol sezonu!
W drugiej połowie fortuna wciąż uśmiechała się do Warty, jednak trzeba przyznać, że w tym przypadku powiedzenie, że fortuna sprzyja lepszym, było jak najbardziej na miejscu. W 57. minucie po dośrodkowaniu Reissa z rzutu rożnego, strzałem głową piłkę do siatki skierował Krzysztof Gajtkowski i było już niemal jasne, że dotychczasowy lider będzie musiał abdykować.
W ostatnich 20 minutach podopieczni trenera Radolsky’ego w końcu się ożywili. W 71. minucie sygnał do ataku dał Dariusz Pawlusiński, który w zamieszaniu podbramkowym wpakował piłkę do bramki. Na dziewięć minut przed końcem spotkania po dośrodkowaniu z rzutu rożnego największym sprytem w polu karnym wykazał się Mateusz Kowalski i na tablicy świetlnej widniał wynik 2:2. Do ostatniego gwizdka sędziego niecieczanie szaleńczo atakowali, jednak bez efektu bramkowego. Ostatecznie podział punktów nie zadowala żadnej z drużyn, bo przecież Warta prowadziła już 2:0, a Termalica mogła w doliczonym czasie gry (sędzia doliczył aż siedem minut) rozstrzygnąć losy meczu na swoją korzyść.











