Trzy dni po zwycięstwie Lecha nad Manchesterem City na stadionie przy ul. Bułgarskiej zameldowali się gracze pierwszoligowej Warty Poznań. „Zieloni” mierzyli swoje siły z Ruchem Radzionków i lepsi okazali się gracze ze Śląska. Podopieczni Rafała Góraka wygrali pewnie 2:0.

Warta do spotkania z Ruchem Radzionków przystępowała niesiona ostatnim zwycięstwem odniesionym nad lokalnym rywalem z Gorzowa Wielkopolskiego. W jeszcze lepszych nastrojach po poprzedniej kolejce była ekipa „Cidrów” , która tydzień temu wygrała wysoko ze spadkowiczem z Ekstraklasy – Piastem Gliwice. „Zieloni” przystąpili jednak do meczu przy Bułgarskiej w osłabionym składzie – bez kontuzjowanego Piotra Reissa, który zasiadł tylko na ławce rezerwowych i pauzującego za kartki Zbigniewa Zakrzewskiego. Skład Warty uszczuplił się jeszcze bardziej podczas przedmeczowej rozgrzewki, kiedy to kontuzji doznał stoper Warty – Łukasz Jasiński. W trybie awaryjnym zastąpił go młody Dawid Skrzycki.
Pierwszy sygnał do natarcia „Zielonych” dał Marcin Wojciechowski, ale jego uderzenie z ponad 20 metrów w znacznej odległości minęło bramkę strzeżoną przez Seweryna Kiełpina. Chwilę później w wybornej sytuacji po świetnym, prostopadłym podaniu od Marcina Wojciechowskiego znalazł się młody napastnik Warty – Damian Pawlak. Rudowłosy atakujący nie potrafił jednak umieścić piłki w siatce, będąc oko w oko z Kiełpinem. Pierwszą groźną szansę dla gości miał związany swego czasu z Poznaniem Marcin Wachowicz, ale jego potężne uderzenie wylądowało na poprzeczce bramki Łukasza Radlińskiego. Zdecydowanie najaktywniejszym graczem „Zielonych” w pierwszych minutach spotkania był Marcin Wojciechowski – to on najczęściej rozpoczynał ataki swojej drużyny, próbował też uderzeń z dystansu, ale większość z nich spokojnie lądowała w rękach Seweryna Kiełpina. Nieźle poczynał też sobie Damian Pawlak, który odważnie dryblował między rywalami, jednak wciąż nie był skuteczny pod bramką Ruchu.
Przewagę miała Warta, ale niewiele brakowało, żeby na prowadzenie, jako pierwsi wyszli goście z Radzionkowa. W 25. minucie świetnie z dystansu uderzał Tomasz Foszmańczyk, ale jego strzał minimalnie minął prawy słupek siatki Radlińskiego. Chwilę przed końcem pierwszej części gry w dobrej sytuacji przed polem karnym Warty znalazł się Dawid Jarka, ale jego strzał trafił w jednego z radzionkowian i nie znalazł drogi do bramki. W odpowiedzi strzałem z dwudziestu metrów bramkę dla gospodarzy próbował zdobyć Pawlak, ale jego strzał w bezpiecznej odległości minął lewy słupek bramki Kiełpina. Do przerwy przy Bułgarskiej obyło się bez goli z delikatnym wskazaniem na zespół gospodarzy, który częściej gościł pod siatką radzionkowian.
Drugą połowę od mocnego uderzenie mogli zacząć gospodarze. Z dwudziestu metrów uderzał Marcin Mazurek, ale piłka minimalnie minęła bramkę Kiełpina. Co nie udało się „Zielonym” chwilę po wznowieniu gry, udało się gościom w 54. minucie. Po dobrym dograniu z lewego skrzydła w zamieszaniu podbramkowym najlepiej odnalazł się Miłosz Przybecki. Mocnym uderzeniem pokonał Radlińskiego. Po celnym strzale Przybeckiego rozpadało się nad Stadionem Miejskim w Poznaniu. Nie przeszkodziło to graczom gości w coraz śmielszym atakowaniu bramki Warty. Wysiłki radzionkowian przyniosły efekt w 65. minucie, kiedy pięknym strzałem z dystansu popisał się Tomasz Foszmańczyk. Golkiper gospodarzy był w tej sytuacji bez szans. Piłka wylądowała wtedy w samym okienku bramki.











