Przyzwyczailiśmy się, że nasza liga jest pełna obcokrajowców. Nie mamy nic przeciwko zawodnikom z zagranicy, ale boli nas po prostu, że często są to gracze o znikomych umiejętnościach. Bardzo często mówi się, że blokują miejsca młodym Polakom. Poniekąd jest to prawda, ale wtedy w ekstraklasie pojawia się Warta Poznań z trzema obcokrajowcami i wszystkimi bramkami Polaków. Co ważne, „Zieloni” wcale nie szorują po dnie, a raczej są pozytywną niespodzianką.
Przez lata oglądaliśmy w ekstraklasie pełno zespołów z wieloma tak zwanymi wynalazkami. Rozegrałeś dobrą rundę w lidze bułgarskiej, to chodź do nas. Zdobyłeś pięć bramek w lidze słowackiej, przyjedź do Polski, zapłacimy więcej. Agent mówi, że się przydasz, no to chodź. Śmiejemy się, ale tak trochę wyglądają transfery niektórych cudzoziemców. I to wcale nie jest śmieszne. Takie zespoły jak Cracovia czy Lechia Gdańsk mogą sobie na to pozwolić, gorzej jak beniaminek podejmuje takie kroki na rynku transferowym. Wtedy kierunek jest jeden, Fortuna 1. Liga.
Warta Poznań – jedyny wyjątek
Wśród tego szarego krajobrazu wyłania się jeden wyjątek – Warta Poznań. Beniaminek, który nie wkroczył do ekstraklasy z całą chmarą obcokrajowców o wątpliwych umiejętnościach, tylko spokojnie został wzmocniony wyróżniającymi się piłkarzami Fortuna 1. Ligi. Próżno szukać w ostatnich latach takiego beniaminka, mało tego, polska liga nie widziała takiej drużyny chyba z 20 lat. Stranieri w Warcie rozegrali tylko 5% wszystkich możliwych do rozegrania minut, to wynik bezprecedensowy i niespotykany.
Druga w tej klasyfikacji jest Stal Mielec z 10%, ale potem widoczna jest ogromna różnica. Kolejny zespół to następny beniaminek, ale to już 28%, a później to leci coraz bardziej w górę. Bardzo niepokojące jest, że aż pięć klubów ma ten procent powyżej 50, a to oznacza, że w sumie na boisku częściej przebywają obcokrajowcy niż Polacy. Samą siebie przeszła Cracovia, która jest liderem tego niechlubnego rankingu z 75%, a przecież gdyby Michał Probierz nie musiał stawiać na młodzieżowca, to pewnie ten wskaźnik byłby jeszcze wyższy.

Ponoć jesteśmy ligą eksportową i taką chcemy być, a bardzo często stawiamy na nic niewnoszących obcokrajowców. Bardzo smutne, ale cóż, taki mamy klimat. Dlatego bardzo cieszy, że w tej lidze mamy też takie kluby, które zamiast ściągnąć zawodnika z zagranicy, wolą sięgnąć po gracza z 1. ligi. Warta Poznań pokazuje, że tak można i wcale nie wychodzi na tym źle. Ostatnio ograli Cracovię, która miała dziewięciu obcokrajowców na murawie. Czy było widać różnicę na boisku? Nie, a Warta Poznań sięgnęła po trzy punkty. W tabeli ligowej oba zespoły mają po tyle samo punktów.












