Kiedy „starsza siostra” Lecha Poznań awansowała do ekstraklasy, wiele osób zastanawiało się, czy ten futbol da się oglądać oraz czy klub zdoła się utrzymać. Głosów w obu tematach było sporo i większość raczej negatywnych. Jednak boisko wszystko zweryfikowało. Warta Poznań po wygraniu 11. meczu w sezonie zapewniła sobie utrzymanie. Jest lepsza w ligowej tabeli od „młodszego brata”. Umiejętnościami również zespół Piotra Tworka się broni, przez co chce się go oglądać. Krótko mówiąc – sukces na wielu płaszczyznach został osiągnięty.
Owszem, nigdy nie powiemy o klubie z Poznania, że gra jak Barcelona. Z pewnością nigdy nie powiemy, że ma mentalność Bayernu Monachium. Nigdy też nie stworzy drużyny supergwiazd jak kiedyś Real Madryt. Pewnie też nigdy nie będzie bardziej lubiany w Wielkopolsce niż Lech. Jednak Warta Poznań ma w sobie coś takiego, że przyciąga coraz bardziej kibiców. Co to jest? Przede wszystkim charakter. Każdy fan powtarza przecież zawsze pewne zdanie niczym mantrę: „Można nie mieć wyniku i być słabym zespołem, ale jeśli pokaże charakter, to będę z niego dumny”. Właśnie to przez cały sezon robią „Zieloni”. Pokazują prawdziwą walkę, zwykłą zadziorność i chęć do gry, której niejedna drużyna w Polsce mogłaby zazdrościć.
Płaczący ze szczęścia trener, czyli jest utrzymanie
Pewnie gdyby ktoś przed sezonem powiedział Piotrowi Tworkowi, że 18 kwietnia będzie mógł uronić łzy szczęścia z powodu utrzymania, to brałby to w ciemno. Dzisiaj już pozostanie w ekstraklasie jest faktem. Wygrana nad zespołem Petera Hyballi wywołała radość. Warta Poznań osiąga coś, czego na starcie sezonu wcale nie mogła być pewna. Euforia szkoleniowca objawiła się w prosty, skromny sposób na pomeczowej konferencji:
– Moi chłopcy zrobili dzisiaj niesamowitą rzecz – na pięć kolejek przed końcem rozgrywek utrzymaliśmy się w ekstraklasie i jestem ogromnie dumny z moich piłkarzy i chylę czoła przed nimi. Dziękuję wam, chłopcy. Cieszcie się tą chwilą, bo w Krakowie z Wisłą nie wygrywa się często.
Czy ktoś zna skromniejszego człowieka, który poprowadził być może klub z Poznania do największego jego sukcesu w XXI wieku? Bo przecież Warta Poznań pod jego batutą wróciła do najwyższej klasy rozgrywkowej po spadku w 1995 roku!
Teraz zaś ma realne szanse nawet na czwarte miejsce w lidze na koniec sezonu. Do Piasta Gliwice , jak wielu kibiców mówi o tej drużynie, traci przecież tylko dwa punkty. Z pewnością więc „Zieloni” będą bić się o to miejsce do samego końca. Wystarczy tylko spojrzeć na poniższą radość panującą w szatni, by w to uwierzyć.











