Nie mógł sobie wymarzyć lepszego scenariusza na mecz z Wartą Tomasz Tułacz. Szybkie 2:0 po bramkach ze stałych fragmentów gry i później defensywa. Trzeba przyznać, że wybijanie z rytmu warciarzy wychodziło niepołomiczanom zaskakująco dobrze. Można nawet ująć, że robili to, co Warta Poznań zazwyczaj. Skutecznie obrzydzała Puszcza grę w piłkę i zanotowała pierwsze historyczne zwycięstwo w ekstraklasie.
Wydawało się, że wyraźnym faworytem tego spotkania jest Warta Poznań. „Zieloni” byli w gazie po bardzo dobrym okresie. Teoretycznie powinien być to najłatwiejszy mecz w sezonie. Z drugiej strony, nie jest tajemnicą, że Warta woli grać z drużynami lepszymi, które lubią prowadzić grę. Puszcza z pewnością do takich nie należy. Zatem był to taki mecz pułapka, który popsuł drugi jubileusz pracy Dawida Szulczka w Warcie. Tak jak zwykle „Zieloni” potrafią świetnie zabrać największe argumenty rywalowi, tak w tym meczu uwypuklili nieliczne argumenty Puszczy.
Warta Poznań zlekceważyła największą broń Puszczy
Być może dobrze, że przytrafił się taki mecz Warcie. Chyba było zbyt kolorowo. Wydawało się, że to wszystko zmierza w dobrym kierunku. Od kilku spotkań wszystko było jak należy. To trochę zgubiło „Zielonych”, którzy byli zbyt pewni siebie. A tu przyjechała sobie 16. w tabeli Puszcza Niepołomice i zrobiła to, co potrafi robić najlepiej. I wszyscy o tym wiedzą. Cała liga. Wydawało się jednak, że kogo jak kogo, ale Warty swoimi stałymi fragmentami gry nie zaskoczy.
Tylko że to Warta sama siebie zaskoczyła tym, jak łatwo dopuszczała Puszczę do groźnych sytuacji. „Zieloni” nie ułatwiali sobie zadania, popełniając głupie faule, z czego brały się rzuty wolne z groźnych miejsc, a „Żubry” świetnie wiedziały, co zrobić z taką piłką. Nie przypominamy sobie, że któraś z drużyn stworzyła sobie tyle groźnych szans w Grodzisku. Naprawdę Puszcza Niepołomice w stu procentach zasłużenie wygrała 2:0. Miała idealną sytuację i nie wypuściła już z rąk tego zwycięstwa.











