Ekipa Warty doskonale zdawała sobie sprawę, że dół tabeli w zastraszającym tempie ścigał „Zielonych” w ligowej tabeli. Wszyscy sympatycy klubu z Drogi Dębińskiej liczyli więc na to, że warciarze zdołają wywieźć punkty ze stadionu im. Floriana Krygiera. Mecz z Pogonią zakończył się wynikiem 1:1.

Na samym początku meczu przy piłce utrzymywała się Pogoń. Dobrym strzałem popisał się Robert Mandrysz, jednak jego uderzenie minęło bramkę strzeżoną przez Radlińskiego. Poza strzałem syna trenera drużyny ze Szczecina, gospodarze nie potrafili stworzyć groźnej sytuacji pod nasza bramką.
W 16. minucie meczu Warta wykonywała rzut wolny, około 25 metrów od siatki Pogoni. Damian Seweryn nie potrafił jednak skierować piłki w światło bramki rywali. Przez niemal dwadzieścia minut systematycznie zarysowywała się przewaga gospodarzy, a Warta musiała bronić dostępu do swojej bramki, która przeżywała prawdziwe oblężenie. „Zieloni” potrafili kąśliwie odpowiedzieć na ataki Pogoni. W 30. minucie po składnej akcji i wymianie kilku podań, dobrą interwencją po uderzeniu Pawła Iwanickiego popisał się bramkarz szczecinian.
Warta na dobre zaczęła dochodzić do głosu w 35. minucie. Po świetnej kontrze „Zielonych”, dośrodkowanie Otuszewskiego w ostatniej chwili zdołał przerwać obrońca Pogoni. W 40. minucie kibice byli świadkami bardzo ładnego podania Zawadzkiego do Lebedyńskiego. Napastnik gospodarzy przegrał jednak pojedynek z naszym defensorem, domagając się potem rzutu karnego, którego ostatecznie nie podyktował sędzia Słupiński.
Na dwie minuty przed gwizdkiem oznaczającym koniec pierwszej połowy, żółtą kartką ukarany został Błażej Jankowski.
W przerwie trener Mandrysz dokonał dwóch zmian w składzie, wydając wyraźny komunikat – żarty się skończyły. Na boisku pojawili się Bojarski i Moskalewicz.
Druga połowę warciarze rozpoczęli słabo. Woźniak zdołał minąć trzech naszych piłkarzy, dograć do Moskalewicza… ale rutyniarz, grający w barwach Pogoni, nie zdołał umieścić piłki w bramce. Czego nie zrobił Moskalewicz, tego dokonał Hrymowicz. Stoper gospodarzy w 50. minucie zdobył gola po dośrodkowaniu Pietruszki, powodując konsternację w szeregach Warty. Bramka Hrymowicza podłamała zespół, co było widać w poczynaniach podopiecznych Marka Czerniawskiego. Coraz częściej gospodarze zagrażali bramce Radlińskiego, podczas gdy Warta usiłowała odgryzać się kontrami. W 68. minucie faulowany we własnym polu karnym był bramkarz Pogoni, Janukiewicz. Damian Seweryn ujrzał wówczas żółtą kartę.
W 71. i 72. minucie odpowiednio „Ajwen” i Damian Seweryn dali drużynie sygnał do ataku. Po strzale starszego z dwójki warciarzy, bramkarz gości popisał się fantastyczną paradą. W 75. minucie za Tomasza Bekasa na boisku pojawił się Arkadiusz Mikosik. Pięć minut później stało się jasne, że o wywiezienie punktów ze Szczecina będzie bardzo trudno – drugą żółta kartkę ujrzał Błażej Jankowski i Warta musiała kończyć mecz w osłabieniu. „Zieloni” wreszcie, po wielu meczach posuchy i zawodzenia oczekiwań poznańskich kibiców, pokazali charakter! Mimo gry w osłabieniu na boisku finalisty Pucharu Polski, warciarze zdołali wyrównać wynik spotkania. Kapitan Warty, Tomasz Magdziarz, przechwycił piłkę w środku pola i pognał na bramkę strzeżoną przez Janukiewicza. „Madzi” w pewnym stylu pokonał golkipera Pogoni i dał Warcie upragniony, cenny remis. W 90. minucie Tomek zszedł z boiska, a w jego miejsce pojawił się Artur Marciniak. Warta skupiła się na bronieniu wyniku, chcąc dowieźć korzystny rezultat do końcowego gwizdka sędziego. Wynik nie zmienił się aż do końca i Warta mogła cieszyć się ze zdobycia cennego punktu.











