Bezbramkowym remisem rozpoczęła się inauguracja w Poznaniu. Faworyzowana Warta Poznań zremisowała z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza 0:0. O braku bramek zadecydowała słaba skuteczność ofensywnych formacji obu ekip.
W słoneczny wieczór sezon ligowy zainaugurowały Warta Poznań oraz beniaminek Termalica Bruk-Bet Nieciecza. Początkowo mecz miał się odbyć w Niecieczy, ale miejscowy obiekt nie jest jeszcze przygotowany do pierwszoligowych rozgrywek. Warta, goszcząca w tym sezonie na Stadionie Miejskim przy ulicy Bułgarskiej, chętnie zgodziła się odegrać rolę gospodarza.
Pierwsza połowa spotkania miała bardzo wyrównany przebieg. Piłkarzy beniaminka nie przeraziła ranga meczu ani ogrom stadionu, który będzie jedną z aren Euro 2012. Warta starała się prowadzić grę, ale do lepszych sytuacji dochodzili rywale. W 17. minucie spotkania z narożnika boiska lewą nogą potężnie huknął Marian Szałęga i tylko słupek uratował bramkarza gospodarzy, Łukasza Radlińskiego. W 26. minucie swoją szansę miał najbardziej znany piłkarz przyjezdnych – Łukasz Piątek (poprzednio Lechia Gdańsk) – ale piłka po jego uderzeniu trafiła wprost w ręce Radlińskiego. Później okazje mieli ponownie Marcin Szałęga oraz Piotr Trafarski, ale do pełni szczęścia brakowało przysłowiowej kropki nad „i”. Pięć minut przed końcem pierwszej połowy do głosu doszli gospodarze. W 40. minucie z rzutu wolnego dośrodkowywał Marcin Wojciechowski, ale Maciej Wichtowski po uderzeniu głową trafił wprost w Macieja Budkę. Minutę później dogodną szansę zmarnował, powracający do Poznania, Zbigniew Zakrzewski. Swoją okazję miał także inny nowy nabytek Warty, Łukasz Jasiński, ale jego zaskakujące uderzenie „szczupakiem” nie znalazło drogi do bramki.
Zaraz po zmianie stron doszło do kontrowersyjnej sytuacji. W polu karnym upadli kolejno Zbigniew Zakrzewski i Paweł Iwanicki, ale sędzia główny Marcin Szrek pozostał niewzruszony na protesty zawodników w zielonych koszulkach. W 49. minucie prowadzenie powinni objąć goście, potężne uderzenie Trafarskiego było jednak niecelne. Z czasem coraz lepiej wyglądały poczynania ofensywne Warty, w których szczególnie aktywny był Tomasz Magdziarz. Rajdy kapitana Warty na prawym skrzydle były niezwykle groźne, ale dogodnych podań na bramkę nie potrafili zamienić Piotr Reiss, Zakrzewski i Iwanicki. Najlepszą sytuację gospodarze stworzyli sobie w 63. minucie spotkania. Reiss ładnym podaniem uruchomił na skrzydle Magdziarza, ten dośrodkował w pole karne, ale popularny „Reksio” nie zdołał wygrać pojedynku z Budką. Piłkę próbował dobijać jeszcze Zakrzewski, jednak bezskutecznie. Mimo wielu prób z obu stron, mecz zakończył się sprawiedliwym podziałem punktów. Piłkarze Termalicy Bruk-Bet Nieciecza mogli cieszyć się z pierwszego historycznego ligowego punktu zdobytego na tym szczeblu rozgrywek.










