Już dziś rozpoczyna się 9. kolejka włoskiej Serie A. Zdecydowanie najciekawiej zapowiadają się dwa niedzielne pojedynki: Fiorentina – Lazio oraz Roma – Udinese.
Pierwsza odsłona kolejnego weekendu zmagań piłkarskich na Półwyspie Apenińskim rozpocznie się dzisiaj o 18:00. Wtedy to zmierzą się ekipy Sieny i Palermo. Będzie to konfrontacja ostatniej z przedostatnią drużyną Serie A. Więcej punktów na boiskach zainkasowali podopieczni Serse’a Cosmiego, ale musieli oni odcierpieć karę w związku z aferą korupcyjną (sześć ujemnych oczek). Dla graczy „Robur” to wymarzona wręcz okazja do nawiązania kontaktu z zespołami, które plasują się wyżej. Palermo w chwili obecnej nie jest przecież nie do przejścia. Wręcz przeciwnie.

O 20:45 uwaga fanów calcio przeniesie się do Mediolanu. „Rossoneri” podejmą Genoę. Bądźmy szczerzy, podopiecznym Massimo Allegriego ostatnimi czasy nic się nie udaje, nic nie idzie po ich myśli. Ekipa Milanu jest cieniem drużyny, która jeszcze w ubiegłym sezonie zaciekle biła się o mistrzostwo Włoch. Duże znaczenie miał oczywiście exodus gwiazd, który miał miejsce latem. Mimo to zdaje się, że piłkarze, którzy obecnie znajdują się w szeregach 18-krotnych triumfatorów Serie A, nadal są zdolni do walki o wysokie cele. Przeciętna Genoa jak najbardziej jest w ich zasięgu.
Reszta ceremoniału związanego z 9. kolejką Serie A dokona się w niedzielę. O 12:30 na Stadio Angelo Massimino nieźle radząca sobie Catania spróbuje stawić czoła liderowi rozgrywek, Juventusowi Turyn. „Bianconeri”, mimo swej niewątpliwej klasy, potrafią zaskakiwać. Po zwycięstwie nad inną czołową drużyną krajowych rozgrywek, Napoli, turyńczycy z trudnością zdołali wywieźć punkt z duńskiego Farum, męcząc się niemiłosiernie z europejskim kopciuszkiem, FC Nordsjaelland. Można odnieść wrażenie, że Juventus „podwórkowy” i Juventus „kontynentalny” to zupełnie różne zespoły. Z tym pierwszym „Gli Elefanti” nie mają zbyt dużych szans na zwycięstwo.
Dwie i pół godziny później dojdzie do pięciu następnych batalii. Najciekawiej z nich zapowiada się pojedynek Fiorentiny z Lazio. „Viola” nie zwykła tracić punktu na własnym terenie. „Biancocelesti” z kolei nie przegrali pięciu spotkań z rzędu. Ich trzy ostatnie ligowe batalie kończyły się zwycięstwami. Dzięki temu rzymską ekipę wywindowało aż na trzecią lokatę rozgrywek Serie A. Ekipa dowodzona przez Vladimira Petkovicia traci tylko cztery punkty do Juventusu. Kolejny triumf Klosemu i spółce bardzo by się teraz przydał.












