W sobotę o 15:30 na Stadionie Miejskim w Bydgoszczy miejscowy Zawisza podejmie w ramach 17. kolejki T-Mobile Ekstraklasy Widzew Łódź. Spotkanie zapowiada się ciekawie zarówno ze strony sportowej, jak i kibicowskiej.
Po dwutygodniowej przerwie na spotkania reprezentacyjne, piłkarze z polskich lig wracają na własne podwórko. W sobotnie popołudnie Zawisza Bydgoszcz podejmie na własnym stadionie Widzew Łódź w ramach 17. kolejki T-Mobile Ekstraklasy. W pierwszym lipcowym meczu tych zespołów górą byli łodzianie, którzy zwyciężyli 2:1 po golach Eduardsa Visnakovsa.

Zawisza Bydgoszcz przystąpi do meczu w roli faworyta. Gospodarze sobotniej potyczki zajmują w tabeli dziewiąte miejsce mając na swoim koncie 20 punktów – tylko punkt mniej niż ósmy Śląsk Wrocław i dwa oczka mniej niż chorzowski Ruch. Na Stadionie Miejskim w Bydgoszczy piłkarze Ryszarda Tarasiewicza są drużyną nieobliczalną, która potrafi wygrać w przekonującym stylu z Legią, Cracovią czy Wisłą , ale której zdarzają się również wpadki, np. taka jak z Koroną Kielce. Nie zmienia to jednak faktu, że bydgoscy zawodnicy lepiej się prezentują w meczach domowych, gdzie napędzani są liczną i fanatyczną widownią.
Z kolei zespół gości nie potrafi grać na stadionach przeciwników. Widzew Łódź uzbierał 14 punktów i zajmuje 14. lokatę w tabeli T-Mobile Ekstraklasy. Co ciekawe, podopieczni Rafała Pawlaka całą swoją zdobycz wywalczyli na własnym boisku, a ich sześć meczów wyjazdowych zakończyło się porażkami. Patrząc tylko przez ten pryzmat, kibice z Łodzi nie powinni być zbytnimi optymistami, ale każdą serię da się kiedyś przerwać. Dlaczego piłkarze Widzewa nie mieliby tego zrobić w Bydgoszczy i wygrać po ponad roku na boisku rywala?
– Od dłuższego czasu nie wygraliśmy poza Łodzią. Pracujemy nad tym. Z pięciu następnych meczów cztery gramy na wyjeździe. Przygotowujemy się solidnie. Cieszę się, że była przerwa na reprezentacje, bo mieliśmy chwilę czasu, aby przygotować się do tego jak będziemy prezentować się w kolejnych spotkaniach – powiedział Rafał Pawlak, trener Widzewa.

Ryszard Tarasiewicz będzie musiał zwrócić swoim zawodnikom uwagę na Eduardsa Visnakovsa, który strzelił już w tym sezonie osiem bramek, w tym dwie w pierwszym meczu obu zespołów. Napastnik Widzewa wrócił właśnie ze zgrupowania reprezentacji Łotwy, ale nie powinno to wpłynąć znacząco na jego dyspozycję. Z kolei łódzka obrona będzie musiała uważać na Wahana Geworgian, który w ostatnich tygodnia prezentuje wysoką formę strzelecką. I mimo że do zdrowia wrócił już Vasconcelos, to piłkarz urodzony w Erewanie powinien wystąpić od pierwszej minuty.











