Zespół z Bilbao wygrał z Realem Sociedad 2:0. Obie bramki dla gospodarzy zdobył Markel Susaeta – pierwszą w 24. minucie, a drugą z rzutu wolnego dziewięć minut przed końcem spotkania. Negatywnym bohaterem był sędzia Mateu Lahoz, który nie uznał prawidłowo strzelonego przez gości gola.
Hiszpańska prasa zapowiadała mecz Athleticu i Realu Sociedad jako derby szkółek. W końcu w obu drużynach jest znacznie więcej wychowanków niż graczy kupionych za grube miliony. Dziś mieliśmy się przekonać, która z akademii piłkarskich jest lepsza – Zubieta czy Lezama. Obie drużyny do spotkania przystępowały bez większych osłabień. W ekipie „Los Leones” zagrać nie mógł Ander Iturraspe, w składzie „Txuri-urdin” nie brakowało nikogo.

Pierwsze minuty pojedynku upłynęły na wzajemnym badaniu się obu stron. Gospodarze potrzebowali trochę czasu, by zapanować nad widowiskiem. Gdy już im się to udało, zepchnęli Real Sociedad do obrony. Aktywny był Iker Muniain, który szalał raz na jednym, raz na drugim skrzydle, płaskimi podaniami szukając Fernanda Llorente. Bardzo dobrze prezentował się również przesunięty z obrony Javi Martinez. W 9. minucie pierwszą składną akcję przeprowadzili goście. Skończyła się ona przytomnym przechwytem Iraoli. Chwilę później szybką kontrę Athleticu w ładnym stylu przerwał Cadamuro. Zawodnicy z Bilbao zaczęli coraz częściej zagrywać górne piłki, zwłaszcza gdy zobaczyli, że Claudio Bravo ma dziś problem z pewnym chwytaniem futbolówki. W 16. minucie Muniain odebrał piłkę w środku pola, przebiegł z nią kilka metrów i świetnym podaniem na wolne pole uruchomił Susaetę, ale gości skutecznym wyjściem uratował chilijski bramkarz.
Gorkę Iraizoza mógł zaskoczyć strzał z rzutu wolnego wykonywanego przez Xabiego Prieto w 23. minucie. Piłka zmieniła tor lotu po rykoszecie, ale na szczęście dla „Lwów”, nie trafiła w światło bramki. Odpowiedź Athleticu nie mogła być lepsza. Podopieczni Marcela Bielsy wymienili między sobą kilka szybkich podań. Andoni Iraola uciekł obrońcom, pobiegł w kierunku linii końcowej i zagrał do wbiegającego środkiem Markela Suseaty, który wyprowadził swój zespół na prowadzenie. W kolejnej akcji przelobować Bravo usiłował Iker Muniain – zabrakło skuteczności, a zresztą Bask i tak znajdował się na pozycji spalonej. W 38. minucie świetnie uderzał z rzutu wolnego Markel Susaeta, jednak futbolówka trafiła w poprzeczkę. Jeszcze przed przerwą przed znakomitą (potrójną!) szansą stanęli gracze z Bilbao, ale ze strzałami Llorente, Muniaina i Susaety spektakularnie poradził sobie Claudio Bravo. Bezpośrednio po tej akcji Mateu Lahoz zakończył pierwszą odsłonę.












