Legia Warszawa uległa w Eindhoven tamtejszemu PSV 0:1. Poniżej prezentujemy pomeczowe wypowiedzi podopiecznych Macieja Skorży.
Piłkarze warszawskiej Legii przyznali, że pierwsza połowa była w ich wykonaniu bardzo słaba. Zawodnicy z Łazienkowskiej zgodnie stwierdzili jednak, że w drugiej odsłonie spotkania obraz gry wyglądał inaczej.
Michał Żyro: – Nie wiem, dlaczego w pierwszej połowie graliśmy tak słabo. Być może odczuwaliśmy zbyt duży respekt wobec PSV? Po przerwie obraz gry uległ zmianie. Szkoda, że straciliśmy tak głupią bramkę. Mertens popisał się znakomitym wyszkoleniem technicznym. Myślę, że w rewanżu będzie nas stać na lepszą grę. Nie stawiamy się w straconej pozycji. Czujemy niedosyt po tej porażce, ale nie jesteśmy załamani. W niedzielę gramy z Polonią – chcemy odnieść zwycięstwo w derbach. Przyznam, że nie myślę o tym, kto będzie naszym najbliższym rywalem. Gramy co trzy dni – w tej sytuacji nie ma miejsca na kalkulacje.
Ariel Borysiuk: – Nie wiem, dlaczego przespaliśmy pierwszą połowę. W tej części spotkania nie potrafiliśmy zagrozić bramce rywala. W przerwie powiedzieliśmy sobie, że nie gramy codziennie przeciwko PSV. Próbowaliśmy zmienić obraz gry, ale nie wyrównaliśmy. Nie wykorzystaliśmy swojego potencjału. Gdybyśmy postawę z drugiej części potrafili przełożyć na pierwszych 45 minut, to byłoby inaczej. Gospodarze grali bardzo wysokim pressingiem, byli bardzo aktywni po każdym naszym odbiorze. Po losowaniu wiedzieliśmy, że jesteśmy skazani na pożarcie. Szkoda, że rozpoczęliśmy rywalizację od porażki, ale Holendrzy potwierdzili swoją siłę. Wierzę, że teraz będzie z górki. My dopiero uczymy się gry w fazie grupowej, ponieważ Legia dawno nie uczestniczyła w rywalizacji na tym poziomie. Pierwsze śliwki robaczywki, ale wierzę, że za dwa tygodnie ogramy Hapoel u siebie.
Michał Żewłakow: – W pierwszej połowie zagraliśmy ze zbyt dużym respektem wobec PSV. Ta część spotkania zadecydowała, że przegraliśmy. Nie trzeba ukrywać, że gospodarze byli lepsi i zasłużenie wygrali. Zaczęliśmy niemrawo. Dopiero druga połowa potwierdziła nasze atuty. Niestety, nie stworzyliśmy zagrożenia pod bramką Holendrów i taka postawa musiała zaowocować porażką. Niektórzy pierwszy raz grali w fazie grupowej europejskich pucharów i nie myśleli o otoczce spotkania. Przed spotkaniem wierzyłem, że w Eindhoven poprawimy swoje nastroje, ale ponieśliśmy drugą porażkę z rzędu. Wierzę, że odbijemy się w niedzielę przy Konwiktorskiej. Nie sądzę, aby nasze niepowodzenie wpłynęło na taktykę. Rywal ruszył na nas, stworzył kilka groźnych okazji. PSV w ofensywie prezentuje się dobrze, ale ekipa z Holandii ma również swoje słabe strony, które musimy wykorzystać w rewanżu. Powoli musimy myśleć o spotkaniu z Polonią i poprawie swojej pozycji w ekstraklasie.
Ivica Vrdoljak: – Pierwsza połowa nam nie wyszła. Gdybyśmy od początku zagrali tak jak po przerwie, to wrócilibyśmy do Warszawy z punktami. Niestety, taki jest futbol, a dzisiaj wygrał lepszy zespół. Nie powinniśmy gdybać, tylko dawać z siebie wszystko od pierwszego do ostatniego gwizdka. Na początku brakowało nam Radovicia. Kiedy pojawił się na boisku, nasza gra wyglądała bardziej efektownie. Na boisku wyszliśmy z trzema defensywnymi pomocnikami, ale ja często starałem się grać w ofensywie. Nie sądzę, aby młodzi przestraszyli się renomy rywala. Przegraliśmy, ale to jeszcze nie koniec świata, bo przed nami jeszcze pięć spotkań. W Lidze Europejskiej każda bramka się liczy. Teraz skupiamy się tylko na Polonii. To dobrze, że po porażce z PSV możemy skupić się na potyczce ligowej. Z dużą niecierpliwością czekamy na potyczkę przy Konwiktorskiej.










