Napastnik Śląska, który zaliczył świetny debiut w barwach nowego zespołu, po meczu udzielił naszej redakcji krótkiego wywiadu. Voskamp nie krył szampańskiego nastroju po zdobytej bramce na wagę wygranej.
Wymarzony debiut, ale to nie był taki występ jak dla Sparty Rotterdam, dla której w pierwszym meczu strzeliłeś osiem bramek.
Grałem dzisiaj 20 minut, więc to niemożliwe (śmiech)! Poziom Ligi Europy a drugiej ligi holenderskiej bardzo się różni. Debiut dla Sparty zanotowałem przeciwko słabemu zespołowi, który nie umywa się do możliwości Dundee United.
Jak porównasz kwestie organizacyjne w Holandii do sytuacji w polskiej lidze po kilku dniach pobytu?
Wszystko jest tutaj dopięte na ostatni guzik. Ciuchy, treningi, szatnie, zaplecze medyczne…
Kobiety?
Nie mogę o tym mówić, mam dziewczynę (śmiech). Widziałem wiele pięknych kobiet, ale najważniejsze, że ten poziom jest podobny do Eredivisie.
Czy przez polską Ekstraklasę trudno będzie przebić się do reprezentacji Holandii?

Tak, to całkowicie inny poziom. Najpierw muszę dobrze grać przez trzy lata, strzelać bramki, ciężko pracować i dopiero będę mógł myśleć o kadrze narodowej. Może prędzej uda mi się zagrać w polskiej reprezentacji? (śmiech)
Ile masz zamiar strzelić bramek dla Śląska w tym sezonie?
Nie stawiam sobie takich celów. Wiem, że wtedy dziennikarze nie mają o czym pisać, ale to działa tak, że kiedy powiem, że strzelę piętnaście bramek, a trafię do siatki dziewięć razy, piszecie, że jestem słaby. Kiedy mówię, że zanotuję pięć goli, to napiszecie, że jestem mało ambitny. Chcę po prostu grać dobrze, zadomowić się w Polsce, przywyknąć do życia tutaj.











