Vincent Janssen, świeżo upieczony król strzelców holenderskiej Eredivisie, w rozpoczynającym się sezonie będzie bronił barw Tottenhamu. Snajperów z Holandii sprowadza się do topowych lig nie od dziś – w wielu przypadkach zostawali oni później najlepszymi napastnikami Europy czy nawet najlepszymi zawodnikami na świecie. Cruyff, van Basten, Ronaldo, Romario, Bergkamp, van Nistelrooy, Suarez – wymieniać można jeszcze długo. Zdarzali się jednak tacy, którzy nie kultywowali „tradycji” bycia goleadorem pełną gębą po transferze. Czy statystyki przemawiają na korzyść Janssena?Jeśli mielibyśmy wziąć pod uwagę nie tylko XXI, ale również XX wiek, w statystykach należałoby uwzględniać: Criujffa, van Bastena, Romario, Ronaldo, Bergkampa i van Nistelrooya. O klasie wymienionych panów świadczyć nie trzeba. Zajmiemy się więc tylko trwającym milenium. I tutaj znajdziemy wielkie nazwiska, ale również takich graczy, którym eurowojaże odbiły się czkawką. Do dzieła.
Król strzelców za granicę? Nie tak szybko
Od sezonu 2000/2001 włącznie, Eredivisie miała 12 różnych królów strzelców. Od razu można zauważyć niezwykle ciekawą statystykę – tylko sześciu z nich zdecydowało się na przenosiny bezpośrednio po zdobyciu swojego pierwszego tytułu najskuteczniejszego snajpera, a działo się to w… sześciu ostatnich sezonach. Wcześniej, a więc od kampanii 2000/01 aż po sezon 2009/10, goleadorzy z pierwszej ligi holenderskiej zostawali w swoich klubach jeszcze przynajmniej przez pół roku.
W Holandii mecze są bogate w bramki, a i sami królowie strzelców nie próżnują. Ile trafień potrzebne jest do zdobycia korony? 22 gole Depaya sprzed roku to najgorszy wynik XXI wieku, a liczba dochodziła nawet do 35 (Kezman i Suarez). Zanim jednak porównamy te liczby z osiągami z nowych klubów, należy dowiedzieć się, ilu graczy dzięki bramkom z kraju tulipanów przeniosło się do topowych zespołów.
Dirk Kuijt, Luis Suarez (obaj Liverpool), Klaas-Jan Huntelaar (Real Madryt) i Memphis Depay (Manchester United) – tylko tych czterech zawodników odeszło do najpopularniejszych klubów w Europie bezpośrednio z ekip, w których zdobywali korony króla strzelców. Do statystyki nie wliczamy Mateji Kezmana odchodzącego do Chelsea (2004 rok, Abramowicz dopiero zabierał się za budowę zespołu).
Tylko sześciu królów strzelców Eredivisie w XXI wieku zdecydowało się na transfer bezpośrednio po wywalczeniu tego tytułu. Stało się to w sześciu ostatnich latach.
Strzelać czy nie strzelać – oto jest pytanie
Idąc dalej – nie wszyscy odeszli do zespołów lepszych. Pierre van Hooijdonk odszedł z Feyenoordu do Fenerbahce (miał 33 lata), Afonso Alves zasilił szeregi Middlesbrough (rok wcześniej w barwach Heerenveen o jednego gola przegrał rywalizację o Złotego Buta), Bjorn Vleminckx przeniósł się z Nijmegen do Brugii, a Alfred Finnbogason z tego samego klubu odszedł do Realu Sociedad. Tylko ten pierwszy spełnił oczekiwania (24 bramki w 33 meczach pierwszego sezonu ligowego).
Czy świetna postawa na holenderskich boiskach jest gwarantem jakości w pięciu najlepszych ligach Starego Kontynentu?












