Villarreal przypieczętował swój awans do półfinału Ligi Europy. Hiszpanie pokonali na wyjeździe Twente 1:3.
Losy tego dwumeczu zostały rozstrzygnięte już w pierwszym spotkaniu. Wysoka wygrana Villarrealu w meczu na El Madrigal sprawiała, że pojedynek rewanżowy miał być tylko formalnością. Potwierdziło to także boisko. Już po pierwszej połowie próżno było upatrywać jakichkolwiek szans dla drużyny Twente.

Tym bardziej, że gra gospodarzy nie wyglądała zbyt różowo. Bynajmniej nie tak, by postawić tezę o szansach na awans do kolejnej fazy rozgrywek. Inicjatywę w tym spotkaniu mieli Holendrzy, ale to Hiszpanie cały czas kontrolowali przebieg meczu. Mieli nawet swoją okazję do zdobycia gola, strzał Gaspara okazał się jednak niecelny. Nieskuteczne okazały się także uderzenia zawodników Twente – Janko i Janssena. Ich losu nie podzielił Bajrami, strzelec jedynego gola w pierwszej połowie. Dopełnił tylko formalności, w 32. minucie kierując piłkę do pustej siatki. Na pochwałę zasługuje akcja Bryana Ruiza, który pieczołowicie wyłożył piłkę, oszukując tym samym bramkarza oraz całą linię defensywną.
Na drugą odsłonę gospodarze wyszli niezwykle zmobilizowani, ambicja jednak nie wystarczyła do przechylenia szali awansu na swoją stronę. O tym, że mądry futbol popłaca, przekonali się goście, którzy, czując psychiczny komfort, coraz częściej przedostawali się pod bramkę rywala. Bardzo aktywny był Rossi, jego strzały nie przynosiły jednak wymiernych efektów. Aż do 60. minuty, kiedy to odważna akcja Mubaraka została zakończona brutalnym faulem Tiendallego we własnym polu karnym. Holender swoją interwencję okupił czerwoną kartką, a do rzutu karnego podszedł wspomniany wcześniej Rossi. Włoch z dużym spokojem wykończył „jedenastkę”, zaliczając tym samym swoje dziesiąte trafienie w tej edycji Ligi Europy.
Wyrównanie uskrzydliło zawodników Villarrealu, którzy już na dobre przejęli inicjatywę w tym meczu. Swoją przewagę udokumentowali kolejnym trafieniem w 60. minucie, znów z jedenastu metrów. Tym razem do rzutu karnego podszedł Ruben. Tak jak swój poprzednik okazał się skutecznym egzekutorem. Wynik ustalił w ostatniej minucie spotkania Cani, nie dając szans bramkarzowi efektownym wolejem z lewej nogi











