Villarreal wygrał z Getafe 2:1 w meczu 34. kolejki Primera Division. Taki wynik oznacza, że „Żółta Łódź Podwodna” już niemal na pewno zapewniła sobie czwartą pozycję w lidze, natomiast Getafe mocno skomplikowało swoją sytuację, gdyż po kolejnej przegranej jest już tylko dwa punkty nad strefą spadkową.
Spotkanie to miało jednego faworyta i była to ekipa gospodarzy, która znajduje się wysoko w tabeli, a dodatkowo rywalizuje w półfinale Ligi Europejskiej, chociaż słowo „rywalizuje” nie jest tu do końca na miejscu – już po pierwszym meczu w Porto, wygranym przez gospodarzy aż 5:1, rozstrzygnęła się praktycznie kwestia tego, kto zagra w finale w Dublinie. Stąd też podopieczni trenera Garrido powinni byli skupić się na bardzo ważnym spotkaniu z Getafe. Dzięki pokonaniu gości z przedmieść Madrytu zapewniliby sobie pewne czwarte miejsce na koniec. Z kolei goście dość nieoczekiwanie muszą liczyć na punkty w każdym meczu, gdyż w końcówce sezonu obudziły się zespoły ze strefy spadkowej.

Trener gospodarzy postanowił w tym spotkaniu wystawić jednocześnie obydwu swoich najlepszych napastników i kibice na El Madrigal mogli od początku dopingować Nilmara i Rossiego. Pierwsi groźną sytuację stworzyli sobie gospodarze, którzy w 3. minucie powinni wyjść na prowadzenie, ale po sprytnym delikatnym zagraniu Rossiego piłka minęła Ustariego, jak również wolno przetoczyła się obok lewego słupka bramki. Bramkarz odpuścił sobie pościg za wolno toczącą się piłką i mało brakowało, a Włoch zdążyłby dobić piłkę do pustej bramki. Villarreal dominował w pierwszych minutach, czego efektem były strzały Cazorli zza pola karnego w 11. minucie – pierwszy został zablokowany przez obrońców, drugi przeleciał nieznacznie nad bramką. Getafe obudziło się i podjęło walkę dopiero w 18. minucie, kiedy przeprowadziło świetną akcję zakończoną strzałem Miguela Torresa. Kolejne sytuacje w pierwszej połowie stwarzali już sobie praktycznie tylko podopieczni Michela. Najpierw w 22. minucie po dośrodkowaniu z lewej strony piłki nie sięgnął Sardinero, ale Diego Lopez nie złapał piłki i wybił ją prosto pod nogi nadbiegającego Miku, któremu na celny strzał uniemożliwił obrońca.
Getafe było w pierwszej połowie ekipą zdecydowanie lepszą, co starało się potwierdzić w 24. minucie. Po strzale z dystansu Pedro Riosa po raz kolejny piłki nie zdołał złapać Diego Lopez, ale intuicyjny strzał niepilnowanego Parejo przeleciał wysoko nad bramką – to była kapitalna sytuacja, która powinna była zakończyć się bramką. Kolejną sytuację z dystansu Pedro Rios już wykorzystał. W 31. minucie po podaniu od Casquero, przebiegł kilka metrów wzdłuż linii pola karnego i mocnym strzałem w samo okienko nie dał szans Diego Lopezowi, wyprowadzając swoją drużynę na prowadzenie. Tuż przed gwizdkiem kończącym pierwszą część spotkania swoją szansę miał jeszcze także Villarreal, ale strzał Borjy Valero kapitalnie obronił Ustari. Po chwili obie ekipy zeszły do szatni, a w dużo lepszych nastrojach byli przyjezdni, którzy oprócz prowadzenia, dominowali na boisku i byli bliżej podwyższenia wyniku niż gospodarze strzelenia wyrównującej bramki.











