Pech chciał, że tak jak w Lidze Mistrzów, w półfinale Ligi Europejskiej spotkały się dwie drużyny prezentujące najbardziej dojrzały i widowiskowy futbol. Już w czwartek podopieczni Andre Villas Boasa, FC Porto, zmierzą się z zawodnikami Juana Garrido, Villarrealem. Przyjrzyjmy się bliżej obydwu zespołom.
Na początku gospodarze, czyli zespół „Smoków”. Zawodnicy z Porto w poprzedniej rundzie Ligi Europejskiej urządzili sobie solidny trening strzelecki, a ofiarami byli piłkarze Walerego Karpina – Spartak Moskwa. Rosjanie w obydwu meczach dali sobie strzelić pięć bramek, na wyjeździe zdołali odpowiedzieć rywalowi jedną, u siebie zaś dwoma. Dziesięć straconych goli w dwumeczu jest jednak, na tak wysokim poziomie rozgrywek, rzadko spotykane. Cztery gole we wspomnianym dwumeczu zdobył jeden z kluczowych zawodników „Smoków” czyli Radamel Falcao, zaledwie jedno trafienie było natomiast udziałem brylującego w lidze Brazylijczyka Hulka, jednak i ten zawodnik pokazał klasę. Ogółem gracze z Dragao zdobyli już w tej edycji Ligi Europejskiej aż 29 bramek.

A propos ligi, FC Porto zakończyło już sezon w Liga Sagres dwie kolejki temu, zdobywając na pięć meczów przed końcem na tyle dużą przewagę nad Benfiką Lizbona, że zapewniło sobie 25. tytuł mistrza Portugalii. Podopieczni Andre Villas Boasa na 27 meczów stracili zaledwie cztery punkty, ich dominację widać również, patrząc na zestawienie najlepszych strzelców – na czele, z 22 bramkami, Hulk, na trzecim zaś miejscu, ze stratą jednej bramki do Joao Tomasa, plasuje się Radamel Falcao. Osiągając tak imponujące wyniki, portugalski szkoleniowiec „Smoków” udanie nawiązuje do sukcesów swoich mentorów, Jose Mourinho oraz sir Bobby’ego Robsona.
Będzie to pierwszy mecz w historii pomiędzy FC Porto i Villarrealem. „Smoki” rozegrały 34 mecze z hiszpańskimi rywalami. Bilans jest niekorzystny, 11 zwycięstw, 15 remisów i 18 porażek. W samym Porto ten bilans jest nieco lepszy (7 porażek, 3 remisy, 6 zwycięstw).
Villarreal jako klub o dużo uboższej historii, potykał się z portugalskimi rywalami zaledwie dwukrotnie. Był to dwumecz z lizbońską Benfiką w sezonie 2005/2006, zakończony wynikami 1:1 i 1:0 dla „Żółtej Łodzi Podwodnej”.












