Po dwóch latach z Manchesterem United pożegnał się Louis van Gaal. Większość fanów angielskiego giganta skacze z radości; przyzwyczajeni do sukcesów z ery Fergusona sympatycy klubu mają dość wszystkiego, co wiąże się z nazwiskiem Holendra. Niewielu go broni. Którzy mają rację? Rzecz o filozofii, bucie i braku klasy.
19 maja 2014 roku – tego dnia sympatycy United dowiedzieli się, że nowym menedżerem klubu zostanie ówczesny selekcjoner reprezentacji Holandii. Niecały miesiąc wcześniej zwolniony został David Moyes i gorzej być już nie mogło. W klubie ogólna ekscytacja, kibice oszaleli po mundialu w Brazylii, na którym „Pomarańczowi” wyszarpali brązowe medale. Medalista MŚ w Manchesterze – on wejdzie w buty „Fergiego”, przecież wygrał w karierze już wszystko.
Tak się to wszystko zaczynało. Co zapamiętamy po dwóch latach?
Kto bogatemu zabroni?
Prawdziwy szał zaczął się, kiedy Holender wybrał się na zakupy. Di Maria, Falcao, Shaw, Rojo, Blind, Herrera. Razem prawie 200 000 000 euro, ale co z tego? Zwycięzców się nie sądzi. A przecież zwycięstwa miały przyjść. Jak wiadomo, nie było kolorowo. Skończyło się na czwartym miejscu.
Zostając przy transferach, trzeba spojrzeć również na miniony sezon. Martial, Depay, Schweinsteiger, Schneiderlin, Darmian – kolejne 146 000 000. Razem 340 000 000 euro wydane na wzmocnienia, aby ostatecznie wygrać tylko Puchar Anglii. Fergusonowi wydanie tylu pieniędzy zajęło jego sześć ostatnich lat, okrasił to zdobyciem 12 trofeów: LM, KMŚ, cztery mistrzostwa kraju, dwa Puchary Ligi, cztery superpuchary.

Nie wszystkie transfery były nieudane – Martial, mimo że absurdalnie drogi (50 mln), ma wszelkie predyspozycje, aby być gwiazdą na lata. Co nie zagrało w przeprowadzkach takich tuzów jak Di Maria czy Depay? Van Gaal na samym początku swojej angielskiej kariery stwierdził otwarcie: – Nie chcę, by zawodnicy działali intuicyjnie. Zaraz, co? Trudno przyswoić te słowa. Były one jednak częścią jednego wielkiego planu.
Proces, filozofia, nuda, panika
„Proces” i „filozofia” – nie jesteśmy w stanie policzyć, ile razy te dwa frazesy padły z ust Holendra podczas jego dwuletniej przygody z klubem. Jak wyglądała filozofia na papierze? Sezon 2015/2016 pokazał ją w pełnej krasie. Van Gaal miał do dyspozycji skład skompletowany za olbrzymie pieniądze, do tego systematycznie dokładał młodych gniewnych, chociaż na ogół grali oni przez kontuzje swoich bardziej doświadczonych kolegów. Tak czy owak wszystko powinno grać jak z nut. Docelowo maszyna miała ruszyć po trzech miesiącach pierwszej kampanii; kiedy to się nie udało, 64-latek zagrzewał do walki na posezonowym przyjęciu.











