W jednym z ciekawszych rewanżowych spotkań 1/8 finału Ligi Europy PSV Eindhoven zremisowało 1:1 z Valencią po trafieniach Toivonena dla gospodarzy i Ramiego dla gości. W pierwszym spotkaniu górą był zespół „Nietoperzy”, który wygrał 4:2 i na Stadionie Philipsa musiał bronić dwubramkowej zaliczki. Udało się, dzięki czemu podopieczni Emery’ego awansowali do kolejnej rundy rozgrywek.
Gdyby nie trafienia Oli Toivonena oraz Georginio Wijnalduma z ostatnich dziesięciu minut pojedynku na Mestalla, losy PSV byłyby praktycznie policzone. Teraz wystarczyłoby wygrać dwoma bramkami, jednak fani, którzy spojrzeli na ostatnią formę zespołu ze Stadionu Philipsa, nie mogli być mocno pocieszeni.

W środku tygodnia w holenderskim klubie zaszła poważna zmiana na stanowisku trenera pierwszej drużyny. Klubowi działacze, patrząc na czwartą lokatę w tabeli oraz trzy wysokie porażki z rzędu (2:6 z Twente u siebie, 2:4 z Valencią i 1:3 z Bredą na wyjeździe), nie wytrzymali i postanowili pożegnać się z 50-latkiem, którego zastąpił duet Phillip Cocu – Ernest Faber.
Zawodnicy „Nietoperzy” grali w kratkę, a w ostatniej kolejce Primera Division zremisowali 2:2 z RCD Mallorca. Unai Emery nie mógł skorzystać ze swojego najlepszego strzelca, Roberto Soldado, który został zawieszony za kartki. Boss Valencii przeprowadził cztery zmiany w podstawowej jedenastce w stosunku do ostatniego ligowego pojedynku. Nowy szkoleniowiec PSV po tylko jednym treningu nie zamierzał eksperymentować z podstawowym składem i postawił na tych samych zawodników, którzy w niedzielę ulegli NAC 3:1. Warto odnotować, że pomiędzy słupkami stanął Przemysław Tytoń.
Tak jak wszyscy się spodziewali, Valencia od pierwszych minut cofnęła się do defensywy i czekała na kontrataki. PSV, które chciało odrobić straty z Mestalla, musiało zaatakować, jednak obrona hiszpańskiego zespołu była szczelna. Gospodarze pierwszą groźną sytuację stworzyli sobie dopiero w 17. minucie, kiedy po wrzutce Manolewa Ola Toivonen nie doszedł do piłki, która została wybita przed „szesnastkę”. Dopadł do niej Labayad, jednak jego uderzenie nie sprawiło kłopotów Diego Alvesowi. Chwilę później z ponad dwudziestu metrów uderzył Jonas, ale Przemysław Tytoń efektownie odbił futbolówkę.
W 24. minucie stuprocentową sytuację zmarnował Toivonen, strzelając głową z jedenastu metrów prosto w golkipera VCF, który sparował piłkę w bok pola karnego. Szwed na pewno ma teraz czego żałować. Pierwsza połowa przebiegła pod znakiem niemrawych ataków gospodarzy, ale nic z nic nie wynikało. Na 120 minut przed gwizdkiem sędziego kończącym pierwsze 45 minut sam na sam z Tytoniem wyszedł Jordi Alba. Zawodnik „Nietoperzy” próbował lobować Polaka, jednak ten końcami palców odbił piłkę na rzut rożny. W ostatniej akcji pierwszej połowy Stanisław Manolew uderzył piłkę wysoko ponad bramką.











