Gospodarze pokonali gości z przedmieść Madrytu, czym częściowo zrehabilitowali się za słabą grę w ostatnim czasie. Spotkanie toczyło się w bardzo szybkm tempie, co sprawiło, że oglądaliśmy mnóstwo sytuacji podbramkowych, z których zakończyło się golami.
Mecz rozpoczął się znakomicie dla gospodarzy, który już po kilkudziesięciu sekundach objęli prowadzenie. Feghouli dośrodkował piłkę z prawej strony, a Soldado pewnym strzałem skierował piłkę do siatki. Piłkarze Getafe reklamowali faul Algierczyka tuż przed zagraniem do Hiszpana, ale arbiter nie dopatrzył się przewinienia i nakazał rozpoczęcie od środka boiska. Miejscowi nie zamierzali łatwo rezygnować i już sześć minut później Jonas przy biernej postawie obrony przyjezdnych podwyższył prowadzenie.

Goście bardzo szybko otrząsnęli się po tych dwóch ciosach i już po kilku minutach zapisali na swoim koncie trafienie kontaktowe Alvaro Vazqueza. Nie zamierzali oni na tym poprzestać i w kolejnych fragmentach próbowali jak najszybciej doprowadzić do remisu. Niewiele brakowało jednak, aby Valencia ukłuła po raz kolejny, ale tym razem bramkarz znakomicie obronił uderzenie Tino Costy. Kibice zgromadzeni na Estadio Mestalla mieli prawo być zadowoleni, bo obie strony cały czas atakowały, co sprawiało, że mecz był naprawdę interesujący.
W 30. minucie Moya musiał wyciągać piłkę z siatki już po raz trzeci, bo piłkę do jego bramki skierował Ricardo Costa. Chwilę później Portugalczyk mógł zdobyć kolejną bramkę, ale tym razem nie trafił w piłkę w bardzo dobrej sytuacji. Kolejne minuty nie zmieniły obrazu gry. Cały czas nieznacznie przeważali gospodarze, goście zaś co chwila próbowali odpowiedzieć.
Druga część gry rozpoczęła się podobnie, jak zakończyła się pierwsza. Obie strony groźnie atakowały ,zupełnie zapominając o obronie. W 51. minucie mogło być już po meczu, jednakże po znakomitym podaniu Soldado Jonas trafił tylko w słupek. Mecz cały czas mógł się podobać, bo piłka nieustannie krążyła od jednego pola karnego do drugiego. W 59. minucie groźnie było pod bramką Alvesa, ten jednak znakomicie interweniował przy strzale Diego Castro. Chwilę później nie miał już jednak szans przy strzale Alexisa, który znakomicie wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego.
W 68. minucie po raz drugi w tym meczu na listę strzelców wpisał się Soldado, ale sędzia słusznie dopatrzył się pozycji spalonej Hiszpana i gola nie uznał. W kolejnych minutach mecz nieco się uspokoił i oglądaliśmy znacznie mniej sytuacji podbramkowych. W 80. minucie bardzo dobrze z dystansu uderzył Banega, ale jego strzał nieznacznie minął bramkę przyjezdnych. Dwie minuty później znakomitą okazję miał Piatti, ale fatalnie spudłował z kilku metrów. W 85. minucie na boisku zrobiło się spore zamieszanie, które zakończyło się kilkoma żółtymi kartkami. Z tego względu sędzia doliczył aż pięć minut. W doliczonym czasie gry wynik meczu ustalił Valdez, który z bliska skierował piłkę do siatki.











