Na Estadio Mestalla w Hiszpanii rozgrywano jeden z najbardziej emocjonujących meczów 1/8 finału Ligi Europy, w którym mierzyli się dwaj europejscy potentaci. Na zwycięstwo zdecydowanie zasłużyli gospodarze, jednak brak koncentracji w końcówce spotkania mógł ich dużo kosztować w kontekście awansu.
We wcześniejszej fazie rozgrywek Valencia, gospodarz dzisiejszego spotkania, po skromnych wygranych odprawiła z kwitkiem solidny zespół z Anglii, Stoke City. PSV zaś wysoko pokonało próbujący sprawiać problemy turecki Trabzonspor. Ten fakt oraz to, że obie ekipy dobrze prezentują się w swych rodzimych ligach – zajmują trzecie miejsca – sprawia, że to spotkanie powinno być jednym z najbardziej wyrównanych i emocjonujących spośród wszystkich starć 1/8 finału.

Przez pierwsze minuty spotkania obie ekipy grały bardzo spokojnie. Drużyna z Eindhoven nie zamierzała rzucać się na głęboką wodę, z kolei „Nietoperze” ograniczali się do ataku pozycyjnego, choć warto tutaj pochwalić Hernandeza, który robił wiele zamieszania na prawej flance.
Pierwsza dogodna sytuacja Hiszpanów z 10. minuty od razu zakończyła się zdobyczą bramkową. Dobry drybling z lewej strony Hernandeza i idealne dośrodkowanie na głowę Ruiza wyprowadziło Valencię na prowadzenie. Już po 60 sekundach „Los Ches” zadali kolejny cios gościom! Tym razem świetnie rywala przedryblował Barragan, a jego płaskie dośrodkowanie pewnie do bramki skierował Soldado.
Przez następne minuty PSV nie pokazało nic znaczącego, czego można by było spodziewać się po tym zespole. Gospodarze zaś wciąż próbowali podwyższyć prowadzenie, a znakomitą okazję ku temu miał w 24. minucie Jonas, który niemal nabity piłką, nie trafił z pięciu metrów. W zasadzie pierwszą groźną sytuację gości mogliśmy zobaczyć dopiero w 31. minucie, ale z trudnej pozycji nie trafił Matavz. Na kilka minut przed końcem pierwszej części meczu do wyśmienitej okazji doszedł Piatti, ale jakimś cudem jego strzał z główki wybronił Isaksson. Próbujący do końca „Nietoperze” swoją szansę otrzymali w 43. minucie, kiedy to sędzia słusznie podyktował rzut karny za faul na Jonasie. Jako że Soldado nie zwykł marnować takich okazji, to do przerwy Valencia zasłużenie prowadziła 3:0.
Druga część spotkania zaczęła się równie spokojnie jak pierwsza. Tym razem jednak inicjatywę przejąć chciał zespół z Eindhoven. Mimo to ataki „Rolników” nie mogły zagrozić bramce Alvesa. Świetnie za to dziś spisywała się ekipa Emery’ego, która znów perfekcyjnie wykorzystała swoją pierwszą okazję po gwizdku sędziego. Po znakomitym przerzucie Parejo do bramki trafił będący sam na sam z bramkarzem Piatti. Na przestrzeni kilku minut oba zespoły miały okazje z rzutów wolnych, ale ze strzałami Mertensa i Jonasa poradzili sobie bramkarze.










