Na Mestalla Valencia pokonała Betis Sewilla 3:0. Bramki dla gospodarzy zdobyli Roberto Soldado oraz Jonas, a do własnej siatki trafił Paulao.
Do Walencji przyjechał dziś szósty w tabeli Betis Sewilla, który w rozegranych dotychczas 27 kolejkach zdołał zgromadzić na swoim koncie 43 punkty. O jedno oczko mniej mieli za to dzisiejsi gospodarze, którzy w przypadku zwycięstwa mogli liczyć na przeskoczenie w tabeli nie tylko gości z Andaluzji, ale również zajmującej piątą lokatę Malagi.
Od początku spotkania lepsze wrażenie sprawiali podopieczni Ernesto Valverde, którzy pierwszy raz zagrozili bramce Adriana w 9. minucie. Z linii pola karnego mocno uderzał Tino Costa, jednak bramkarz Betisu zdołał sparować futbolówkę na rzut rożny. Po chwili uderzeniem z przewrotki Adriana próbował zaskoczyć Adil Rami, ale jego strzał był niecelny.
Do decydowanie najważniejszych wydarzeń pierwszej połowy doszło w 15. minucie. To właśnie wtedy w znakomitej sytuacji znalazł się Roberto Soldado, który gdy już szykował się do uderzenia, został powalony przez Antonio Amayo w obrębie pola karnego. Sędzia Cesar Muniz bez wahania wskazał na jedenasty metr i ukarał zawodnika gości czerwoną kartką, a „jedenastkę” na gola zamienił sam poszkodowany, zdobywając w ten sposób piętnastą bramkę w tym sezonie.
Strata jednego zawodnika wyraźnie podcięła skrzydła i odebrała wiarę zawodnikom Pepego Mela, a grę kontrolowali gospodarze. W 35. minucie piłkę wzdłuż linii bramkowej zagrał Ever Banega, jednak Roberto Soldado nie zdążył do niej dopaść we właściwym momencie. Cztery minuty później zza pola karnego próbował uderzać Jonas, jednak ten strzał nie okazał się dla Adriana problemem.
Do przerwy Valencia prowadziła więc z Betisem 1:0, a po zmianie stron to goście rzucili się do ataków. Już w 46. minucie minimalnie niecelnie uderzał Benat, a dwie minuty później strzał Rubena Castro z najwyższym trudem wybronił Diego Alves. Po minucie okazję wypracowali sobie gospodarze, jednak uderzenie Sophiane Feghouliego z najmniejszej odległości nie trafiło do bramki.
Po efektownym początku druga połowa przebiegała jednak zgodnie z oczekiwaniami, a piłkarze obydwu drużyn nie byli zdeterminowani, aby atakować dalej. Następna godna uwagi akcja została rozegrana dopiero w 85. minucie, kiedy dośrodkowaną przez Sergio Canalesa piłkę niefortunnie odbił Paulao, kierując ją w ten sposób do własnej bramki.
Kropkę nad i podopieczni Ernesto Valverde postawili już w doliczonym czasie gry. Jonas, napastnik Valencii, otrzymał piłkę w polu karnym, minął zdezorientowanego Angela i technicznym strzałem ustalił wynik spotkania na 3:0.
Valencia zapewniła dziś sobie kolejne trzy punkty, które – przynajmniej do jutra – pozwoliły jej wyprzedzić w tabeli Malagę. Betis również jutro może stracić lokatę w tabeli na rzecz Rayo Vallecano i spaść na ósme miejsce.










