W pierwszym spotkaniu piątej kolejki ligi hiszpańskiej, Valencia CF pokonała na wyjeździe Sporting Gijon 2:0. Piłkarze Emer’ego pokazali, że w dalszym ciągu są w świetnej formie.
Do meczu Valencia przystępowała jako wicelider tabeli ligi hiszpańskiej, ustępując Realowi Madryt jedynie nieco gorszym bilansem bramkowym. Piłkarze Emery’ego pierwsze punkty stracili dopiero w ostatniej kolejce, kiedy to na Estadio Mestalla zremisowali z Atletico Madryt 1:1. Goście natomiast po czterech kolejkach mieli na koncie ledwie cztery punkty i znajdowali się tuż nad strefą spadkową.
Zdecydowanie lepiej spotkanie to rozpoczęli piłkarze Valencii. Wynik meczu już w 7. minucie otworzył Topal. Były piłkarz Galatasaray Stambuł najlepiej odnalazł się w polu karnym po rzucie różnym i pewnym strzałem głową umieścił piłkę w siatce obok bramkarza gospodarzy. Minęły ledwie kolejne trzy minuty, a goście podwyższyli rezultat! Po świetnej, kombinacyjnej akcji piłkarzy Valencii, z lewej strony boiska na wysokości pola karnego znalazł się Mata. Młody piłkarz reprezentacji Hiszpanii dograł idealną, płaską piłkę w pole karne. Tam znalazł się Soldado, który nie miał najmniejszego problemu z wykończeniem akcji.
Po kwadransie spotkania mogła paść trzecia bramka, ale strzał Maty z pola karnego minimalnie minął bramkę Sportingu. Przez dalszą część pierwszej połowy gra toczyła się głównie w środku pola. Nieliczne próby ataku jednej bądź drugiej drużyny zazwyczaj kończyły się jeszcze na formacji defensywnej przeciwników, gdy jednak udało się przez nią przedrzeć, brakowało dokładnego ostatniego podania.
W 57. minucie świetne prostopadłe podanie z połowy boiska otrzymał Soldado, lecz strzelił wprost w dobrze ustawionego Pablo. Kilkadziesiąt sekund później w doskonałej sytuacji znalazł się Barral. Piłkarz Sportingu dostał piłkę kilka metrów przed bramką Cesara, huknął prosto w słupek bramki gości. Po nieco ponad godzinie gry znów przed szansą stanęli piłkarze z Estadio Mestalla, ale i tym razem Pablo zatrzymał zmierzającą do siatki piłkę.
Kolejne 20 minut wyglądało podobnie jak większa część pierwszej połowy. Gra nie mogła się podobać kibicom, gdyż piłkarze nie byli w stanie stworzyć sobie żadnej sytuacji strzeleckiej. Dopiero w 83. minucie bardzo dobrym strzałem z dystansu popisał się Castro, jednak piłka minęła bramkę strzeżoną przez Cesara. Chwilę później golkiper Valencii przytomnym wyjściem zażegnał niebezpieczeństwo przed własną bramką. W 86. minucie groźną kontrę Valencii w ostatniej chwili przerwali defensorzy Sportingu Gijon. W ostatniej minucie regulaminowego czasu gry dobrą piłkę dostał Barral, jednak napastnik Sportingu trafił jedynie w boczna siatkę bramki gości. W doliczonym czasie przeważali gospodarze tego spotkania, ale nie potrafili zdobyć nawet bramki honorowej, przez co trzy punkty powędrują do drużyny Valencii. Dzięki temu, piłkarze Emery’ego zostaną liderem tabeli przez przynajmniej dwie godziny, do momentu, kiedy swój mecz z Levante zakończy Real Madryt.










