Legia nie próżnuje. Jeśli spojrzymy na transferowy marazm ekstraklasy, ruchy mistrza Polski budzą szacunek. Najnowszym nabytkiem klubu z Łazienkowskiej jest Vadis Odjidja-Ofoe, który jak na nasze warunki może być uważany za gwiazdę pierwszego formatu. Każdy medal ma jednak dwie strony. Hasi chce ustawiać pomocnika na skrzydle, a on sam dostanie kontrakt, na który Nikolić i spółka mogą patrzeć z podziwem. Plusy dodatnie czy plusy ujemne?Legia Warszawa w ostatniej rundzie eliminacji LM zagra z irlandzkim FC Dundal, co stwarza przed stołeczną drużyną największą szansę na awans do europejskiej elity od niepamiętnych czasów. Dobry los to niejedyna rzecz, która wyróżnia ten sezon – otóż mistrz Polski odstąpił od osłabień, a postawił na wzmocnienie zespołu.
Sadam Sulley, Steeven Langil, Thibault Moulin, za chwilę Maciej Dąbrowski i w końcu Vadis Odjidja-Ofoe. Poza pierwszym reszta będzie spokojnie łapać się do meczowej osiemnastki. Co więcej, żaden z nich nie dubluje swojej pozycji – każdy jest pewnego rodzaju wzmocnieniem danej formacji. Znak zapytania można postawić jedynie przy Moulinie i Odjidji-Ofoe, a więc środkowych pomocnikach. No, chyba że pod uwagę weźmiemy słowa trenera.
Ósemka na skrzydło
Besnik Hasi otwarcie stwierdził, że belgijski pomocnik będzie występował głównie na skrzydle. Taki manewr był wykorzystywany również w poprzednich klubach pomocnika, do których jeszcze wrócimy, jednakowoż ten od początku kariery grał głównie na pozycji ofensywnego pomocnika bądź „ósemki”. Rosły Belg ma predyspozycje głównie do roli gracza operującego w środku pola – niezłe podanie, mocne płuca i bardzo dobry strzał z dystansu.
Jeszcze za czasów gry w Club Brugge dysponował świetnym dryblingiem, co jednak nieco zatracił w Norwich – toporny styl „Kanarków” wymagał od niego dostosowania do nieco innego rodzaju gry aniżeli tego, który preferował w ojczyźnie. W drużynie z Wysp nie grał dużo (jego bilans zamknął się w dziewiętnastu spotkaniach) i był rozrzucany po całej formacji pomocy zamiast trzymania się jednej określonej pozycji, jak to było wcześniej w Brugii. Tam w 84 meczach tylko dwa razy został wystawiony na skrzydle.
Mimo to w porównaniu z resztą nowych kolegów Vadis Odjidja-Ofoe wydaje się jednym z najzwrotniejszych graczy. Czego brakuje mu do skrzydłowego? Na pewno szybkości – nigdy nie uchodził na sprintera, w starciach biegowych z Kucharczykiem czy Langilem prawdopodobnie przegra na pierwszych dziesięciu metrach. Hasi wspominał o alternatywie dla środka pomocy i to wydaje się lepszym rozwiązaniem na dłuższą metę.
Abstrahując od pozycji, na której przyjdzie grać Belgowi – w ekstraklasie trudno szukać piłkarzy z podobnym CV. Nie wygląda to jednak tak kolorowo, jeśli spojrzymy na minuty pomocnika.
W 84 meczach dla Club Brugge Vadis Odjidja-Ofoe tylko dwa razy zagrał jako skrzydłowy.
Gwiazda w Belgii, ławkowy na Wyspach
Nowy nabytek Legii karierę zaczynał w Anderlechcie – jednej z największych kuźni talentów tej części Europy. Tam jednak nie dostał prawdziwej szansy i już po roku treningów z pierwszym zespołem szybko przeniósł się do HSV. W Hamburgu, jeszcze jako nastolatek, grywał głównie w drugiej drużynie, lecz kiedy po roku odchodził do Club Brugge, Belgowie zapłacili za 19-latka 900 tysięcy euro.










