Przez lata zespół znienawidzony za swój specyficzny, bardzo fizyczny styl gry i zmora czołowych klubów Premier League. Nazwani drużyną rugby przez Arsene’a Wengera wnosili do angielskiej ekstraklasy starobrytyjski futbolowy koloryt. Dekada Stoke City w Premier League dobiegła końca. Dekada, podczas której „The Potters” szokowali i zachwycali wygrywając z najlepszymi oraz przez kilka lat pokazywali, że futbol to czasami bardzo prosta gra.
Powrót Stoke City na najwyższy szczebel rozgrywkowy w Anglii po 23 latach odbił się szerokim echem na Wyspach. Z jednej strony za sprawą przerwania długiej nieobecności wśród najlepszych zespołów w kraju. Z drugiej natomiast ze względu na specyficzny styl gry. Podopieczni Tony’ego Pulisa prezentując starobrytyjski futbol byli już przed sezonem traktowani z przymrużeniem oka przez ekspertów i ligowych rywali oraz skazywani na pewną degradację. Startując z pozycji outsidera „The Potters” zaskoczyli wszystkich.
Pulis, Delap i drużyna rugby
Zajęcie wysokiego dwunastego miejsca w pierwszym sezonie po powrocie do elity zaszokowało ekspertów. Tym bardziej, że zespół Tony’ego Pulisa prezentował praktycznie identyczny styl gry i schematy, które wcześniej zapewniły awans „The Potters” do Premier League. Sukces w kampanii 2008/09 umocnił pozycję Pulisa i pozwolił walijskiemu szkoleniowcowi nadal budować drużynę według własnej wizji. Środek defensywy wzmocnił Robert Huth pozyskany z Middlesbrough. Niemiec stworzył wraz z Ryanem Shawcrossem parę bardzo silnych, fizycznie grających centralnych obrońców i zarazem podporę zespołu Pulisa.
To przyniosło efekty. W kolejnych sezonach Stoke City zajmowało miejsce w górnej części drugiej połowy tabeli. Styl gry oparty na dośrodkowaniach i fizycznej walce stał się wizytówką „The Potters” znaną całej Anglii. Jednak tym co najbardziej charakteryzowało zespół Pulisa były dalekie wyrzuty z autu autorstwa Rory’ego Delapa. Element gry wytrenowany do tego stopnia przez „The Potters”, że przynoszący olbrzymie korzyści i popłoch w szeregach przeciwników.
https://www.youtube.com/watch?v=j0k830F7pvc
Stoke City stało się zespołem szczególnie niewygodnym dla czołowych klubów Premier League. Defensywna taktyka i fizyczny styl gry podopiecznych Pulisa często przynosił sukces w starciach z najlepszymi, co z kolei doprowadzało szkoleniowców przeciwników do frustracji.
– Widziałem nagranie (z meczu Stoke City – Tottenham) w zeszłą niedzielę. Nie można powiedzieć, że to jeszcze piłka nożna, to raczej rugby niż futbol. Sędziowie nie mogą nadal tego akceptować. Kiedy widzisz, jak Shawcross kopnął Gomesa, jak Huth wepchnął Gomesa do bramki, nie możesz powiedzieć, że to jest jeszcze piłka nożna. Jeśli sędziowie na to pozwalają, nie możesz tego zaakceptować, ponieważ to nie ma nic wspólnego z grą – grzmiał pod koniec sierpnia 2010 roku Arsene Wenger.
Krytyka ze strony szkoleniowca Arsenalu choć uzasadniona nie miała większego wpływu na poczynania Tony’ego Pulisa. Stoke City nadal grało w swoją grę doprowadzając dalekimi wrzutami z autu przeciwników do frustracji i wykorzystując siłę fizyczną swoich zawodników. Wielkimi krokami zbliżał się jednak koniec ery panowania Tony’ego Pulisa w Stoke.













