Upadek pomnika


Adam Nawałka bardzo szybko traci renomę wypracowaną w kadrze. Trudno obecnie znaleźć potencjalnych chętnych na jego zatrudnienie

1 kwietnia 2019 Upadek pomnika

Nieudany mundial, nieudana przygoda w Poznaniu. Ostatnie miesiące nie są najlepszym okresem w karierze Adama Nawałki. Bez wątpienia jego marka, zbudowana sukcesami w eliminacjach oraz na Euro, poważnie ucierpiała. Najtrudniejszym pytaniem na dziś wydaje się to, kto teraz może skusić się na usługi byłego selekcjonera. I znaleźć potencjalnych chętnych naprawdę nie jest łatwo.


Udostępnij na Udostępnij na

Zwolniony właśnie z Lecha szkoleniowiec ewentualnych pracodawców odstraszać może nie tylko klęską w „Kolejorzu” oraz na mistrzostwach świata. Adam Nawałka straszy obecnie przede wszystkim olbrzymimi wymaganiami, a także fanaberiami i przesądami. Aby znaleźć odpowiedź na pytanie ze wstępu, spróbujmy najpierw przyjrzeć się, co doprowadziło do aktualnej sytuacji.

Żądania, fanaberie

To jest w tej chwili największy kłopot Nawałki. Przyzwyczaił on się do iście królewskich warunków, jakie miał w kadrze. Miały być okrągłe stoły? Były okrągłe stoły. Cofanie autokarem uznane było za zwiastun klęski? Nie ma sprawy, choćby kierowca miał nadłożyć drogi, bieg wsteczny był zakazany. Cóż, zejście na poziom ekstraklasy bywa bolesne. Problem w tym, że Nawałka nie zamierzał nigdzie schodzić.

To tylko jeden z przykładów tego, czego wymagał w Poznaniu. Właściciele Lecha jednak nie są pierwszymi, którzy powiedzieli temu basta. Jak poinformował na Facebooku Mateusz Święcicki, to właśnie coraz bardziej irracjonalne żądania Nawałki miały odegrać kluczową rolę w zakończeniu pracy z reprezentacją. Zbigniew Boniek miał już mieć po prostu dość spełniania coraz to nowych zachcianek i ewentualną dalszą współpracę warunkował zejściem na ziemię byłego już selekcjonera.

Nawałka widzi więcej

Adam Nawałka bardzo lubi pokazywać, że widzi on więcej aniżeli zwykły zjadacz chleba. Przy tym również nie za specjalnie przejmuje się zdaniem innych. W reprezentacji to zdało egzamin. Pomimo długiej niechęci opinii publicznej finalnie jednak Mączyński okazał się ważnym ogniwem kadry i świetnym ruchem selekcjonera.

Wydaje się, że rozochocony tym sukcesem, w Lechu był pewny, że zbudować mu się uda każdego. Zarząd chce rewolucji w kadrze? Zdaniem Nawałki to tylko medialne plotki, on zamierza pracować z tym materiałem, który już w klubie posiada. Mecz o posadę w Kielcach, na którym na trybunach zasiedli najważniejsi ludzie w klubie? Swoista manifestacja – ja tu rządzę i wystawienie składu tak bardzo opartego na skreślonych zawodnikach, że trudno sobie wyobrazić bardziej „optymalną” pod tym kątem jedenastkę.

Nie da się ukryć, że niełatwo w takich warunkach wyobrazić sobie dalszą współpracę. Przyznać trzeba, że pomimo być może niezbyt imponującego stażu pracy Adam Nawałka miał jednak do dyspozycji zimowy okres przygotowawczy. Mimo to w zasadzie u żadnego z zawodników nie było widać symptomów lepszej gry. Pod tym kątem więc można zrozumieć decyzję zarządu. Nie da się współpracować przy tak rozbieżnym pomyślę na to, co dalej.

Żądania finansowe

Nie ma co ukrywać. Adam Nawałka do tanich nie należy. W Lechu zarabiał on 150 tysięcy złotych miesięcznie, a podobną kwotę w sumie inkasował cały jego sztab. Jak na polskie warunki było to wręcz królewskie uposażenie. I teraz pytanie, czy szkoleniowiec byłby w stanie pogodzić się ze znaczną obniżką zarobków w kolejnym miejscu pracy? W Polsce nikogo poza Lechem i Legią nie stać na zapewnienie takich warunków. Dodatkowo teraz już nie ma on wizerunku genialnego selekcjonera, a ciąży na nim brzemię dotkliwej porażki w Lechu, potęgowanej wciąż świeżymi wspomnieniami niepowodzeń na mundialu.

Jeżeli wracając do ekstraklasy, Nawałka nie był w stanie wyzbyć się różnych dziwnych zachcianek, jak choćby wspomniane zroszenie trawy, to jeszcze trudniej wyobrazić sobie, że będzie w stanie zgodzić się na niższe wynagrodzenie. O wiele niższe. Dziś nie wydaje się, aby gdziekolwiek mógł liczyć nawet na 100 tysięcy, nie mówiąc już o całym swym sztabie.

Jedyna opcja – Chiny?

Podsumowując powyższe, nie wydaje się, aby ktokolwiek w Polsce zdecydował się teraz na zatrudnienie Nawałki. Inne europejskie ligi? Polscy szkoleniowcy raczej nie cieszą się przesadną estymą poza granicami kraju. Jeżeli nikt na zatrudnienie Nawałki nie zdecydował się zaraz po zakończeniu jego przygody z kadrą, to tym bardziej nie zdecyduje się dziś.

Jedyną w miarę logiczną opcją kontynuowania kariery trenerskiej wydają się zatem kraje, gdzie po prostu przesadnie się z pieniędzmi nie liczą. Jednym z nich mogą być Chiny, o których w kontekście Nawałki mówi się w zasadzie od momentu, gdy pożegnał się z reprezentacją. Są również kraje arabskie, gdzie szlaki Polakom przeciera Maciej Skorża, aktualnie szkoleniowiec kadry u-23 Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Innych opcji obecnie za bardzo nie widać.

A jak radzą sobie inni?

Być może pewnym drogowskazem, co dalej z byłym już szkoleniowcem Lecha, będą losy innych selekcjonerów XXI wieku? Sprawdźmy zatem, jak toczyły się ich kariery.

Losów Waldemara Fornalika specjalnie przybliżać nie trzeba. Po pracy z kadrą powrócił do ekstraklasy, w której z powodzeniem odnajduje się do dziś. Franciszek Smuda? Tu już tak kolorowo nie było. Po kadrze nie podołał kolejno w niemieckim drugoligowcu z Ratyzbony, Wiśle Kraków, Górniku Łęczna oraz Widzewie. Dziś natomiast powrócił do Łęcznej, gdzie prowadzi drugoligowy Górnik.

Zbigniew Boniek, po krótkim epizodzie w roli selekcjonera, znacznie lepiej odnalazł się w roli działacza i od siedmiu lat pełni funkcję prezesa PZPN. Podobną drogę obrał Stefan Majewski, który ławkę trenerską zamienił na związkowe posady. Dziś jest on dyrektorem szkoły trenerów PZPN.

Innym z byłych selekcjonerów, który po kadrze odnalazł się w roli dyrektora, był Leo Beenhakker, który tę rolę odgrywał w Feyenoordzie, Ujpeście, reprezentacji Trynidadu i Tobago, aż finalnie ogłosił przejście na emeryturę.

Duży zjazd po pracy z reprezentacją zanotował natomiast Paweł Janas. Z początku swych sił, bez sukcesów, próbował w różnorakich klubach ekstraklasy, aż w 2013 roku przyjął propozycję drugoligowej Bytovii Bytów, z którą zdołał wywalczyć awans na zaplecze ekstraklasy. Tam jednak już jego wyniki nie były tak dobre i w 2015 roku został zwolniony. Od tej pory pozostaje on bezrobotny.

Ostatnim z selekcjonerów prowadzących kadrę w aktualnym stuleciu był Jerzy Engel. Po kadrze przez chwilę jeszcze prowadził Wisłę Kraków oraz Apoel Nikozja, jednak dużo bardziej angażował on się w działalność w PZPN, w którym pracował do momentu przejęcia władzy przez Zbigniewa Bońka. Dzisiaj natomiast kojarzony jest przede wszystkim z roli eksperta telewizyjnego.

***

Trudno wyrokować, jak potoczą się dalsze losy Adama Nawałki. Pracę w roli trenera w środowisku innym niż kraje, w których pieniądze nie mają znaczenia, trudno sobie wyobrazić. Stanowiska dyrektorskie? Choć brzmi to odrobinę abstrakcyjnie, to kto wie, wszak Nawałka kocha być alfą i omegą w swym środowisku pracy.

Dodaj komentarz

Zapraszamy do kulturalnej dyskusji.

Najnowsze
Newsletter piłkarski