Union Berlin to zdecydowanie jeden z najbardziej barwnych i wyróżniających się klubów. Nie tylko na skalę niemiecką, ale i światową. Jednak nie ze względu na historyczne wyniki czy ofensywny styl gry, a otoczkę wokół klubu. W końcu który stadion klubu z czołowej europejskiej ligi przebudowali kibice? Który klub bardziej, niż na korzyściach finansowych czy medialnych, skupia się przede wszystkim na fanach?
„Żelaźni” zdecydowanie nie pasują w żadnym stopniu do obecnych realiów piłki nożnej. W świecie, w którym dominują pieniądz i sława, czerwono-biali stawiają na rodzinną atmosferę. To właśnie czyni ich klubem wyjątkowym. Nie wyniki sportowe, nie zażarta walka z ich lokalnym rywalem, a budowana tam od lat otoczka. Ich potencjał jest znacznie mniejszy od nawet średniaków Bundesligi, jednak wykorzystują swoje możliwości do absolutnego maksimum.
Union Berlin, czyli kibice przede wszystkim
Beniaminek niemieckiej Bundesligi nigdy nie potrafił znaleźć stabilizacji. Kiedy już klub wychodził na prostą i walczył o awans do elity, często pojawiała się przed nimi ściana nie do przebicia z napisem „finanse”. Mocarstwowe plany szybko spotykały się z weryfikacją i zamiast Bundesligi była Oberliga. Jednak zawsze w tych sytuacjach pojawiali się kibice. Kibice, którzy stawali na głowie, aby ich ukochany klub nie zniknął z piłkarskiej mapy świata.
Nawet nie trzeba zaglądać daleko w przeszłość, aby ujrzeć takie zachowania kibiców. Najbardziej heroiczne okazało się te z 2004 roku. Klub po bardzo słabej kampanii 2003/2004 spadł z 2. Bundesligi, co spowodowało duże problemy finansowe. Mieli oni nie dostać licencji na grę w 3. lidze i ponownie wracać zza światów. Jednak wtedy pieniądze na stół wyłożył jeden z kibiców, Dirk Zingler, który wraz z uratowaniem klubu stał się jego prezesem. Pracuje on w szeregach „Żelaznych” po dziś dzień. Natomiast za nim poszli kibice. Widzieli w Zinglerze jednego ze swoich i kogoś kto uratuje klub. Postanowili hurtowo pobierać krew i pieniądze uzbierane z pobierania przekazać klubowi.
Dodatkowo w 2008 roku, już po powrocie na poziom 2. Bundesligi pojawił się kolejny problem licencyjny. Tym razem problemem nie była płynność finansowa, a stadion. Stara Leśniczówka nie spełniała wymogów zaplecza Bundesligi, a Zingler nie mógł sprostać sfinansowaniu przebudowy. Ci najbardziej zagorzali w licznym gronie przez rok pracowali nad przebudową stadionu i ostatecznie obiekt spełniał oczekiwania 2. Bundesligi. Natomiast co ciekawe nie jest to typowy obiekt. Droga na stadion prowadzi przez las, a 3 z 4 trybun na stadionie są trybunami stojącymi.
https://twitter.com/1947mateuzs/status/1091333625663102976
Historyczny awans do Bundesligi
Union Berlin bardzo długo musiał czekać na awans do elity. Ekipa z dzielnicy Kopenick od momentu przybrania obecnej nazwy (1966 rok) nie mogła posmakować Bundesligi aż do 2019 roku. 53 lata czekania i dopiero po tak długim okresie „Żelaźni” zdołali zapukać na salony. Jak widać droga na szczyt nie była usłana różami, nawet w sezonie w którym owy awans udało się wyszarpać. Po zajęciu 3. miejsca musieli oni się zmierzyć z mającym o wiele większy potencjał na papierze VfB Stuttgart.









