Podczas gdy cała Europa gra o awans do Euro 2012, gospodarze turnieju rozgrywają potyczki towarzyskie. Polska zmierzy się w sobotę z USA, a Ukraińcy w piątek podjęli Kanadę. Spotkanie w Kijowie nie poszło po myśli współgospodarzy mistrzostw. Zremisowali oni 2:2
Za zdecydowanych faworytów tej potyczki należało uznać drużynę prowadzoną przez Jurija Kałytwyncewa. Co prawda „Żółto-niebiescy” w ostatnim czasie nie spisywali się rewelacyjnie, co objawiało się między innymi kiepską postawą w meczu z Polską. Nikt jednak nie miał wątpliwości, że to współgospodarze Euro 2012 dysponują silniejszą kadrą i większą siłą rażenia. Opiekun naszych wschodnich sąsiadów szczególnie liczył na doświadczone trio napastników: Andrij Szewczenko – Andrij Woronin – Jewhen Sełezniow. Tymczasem na samym początku spotkania goście z Ameryki Północnej postarali się o zimny prysznic dla Ukraińców. Potrzebowali zaledwie 12 minut, by objąć prowadzenie, a na listę strzelców wpisał się Simeon Jackson. Gospodarze ruszyli do ataku, lecz nie potrafili się przebić przez zasieki obronne przyjezdnych. Ci postarali się o akcję, która w 29. minucie przyniosła im drugiego gola. Tym razem, po podaniu Josha Simpsona, Andrija Piatowa zaskoczył Atiba Hutchinson. Dobra gra podopiecznych Stevena Harte’a spowodowała, że utrzymali oni do przerwy korzystny rezultat.
Jurij Kałytwyncew po pierwszej odsłonie był ze swoich podopiecznych bardzo niezadowolony. Na początku drugiej połowy od razu wykorzystał niemal limit zmian. W miejsce słabo spisujących się: Kułakowa, Haja, Rotana, Woronina i Sełezniowa, na boisku pojawili się: Husiew, Alijew, Olijnik, Tymoszczuk i Miłewski. Od razu widać było poprawę w grze współgospodarzy mistrzostw. Ich akcje stały się o wiele składniejsze, a 59. minucie zdobyli gola kontaktowego. Strata do Kanadyjczyków zmniejszyła się za sprawą wprowadzonego w tej części potyczki Miłewskiego. Ukraińcy ruszyli do ataku, lecz ich akcjom brakowało ostatniego podania lub dokładnego strzału. Dzielnie spisywała się kanadyjska defensywa. Napastnicy zza oceanu nie bywali już tak często w polu karnym nieźle spisującego się Piatowa. Im dłużej trwał mecz, tym więcej do powiedzenia mieli miejscowi. Na dziesięć minut przed końcem prawdziwie uradowali swoich sympatyków. Wtedy to ogla wyrównującego zdobył Anatolij Tymoszczuk. Mimo kilku niezłych akcji, wynik remisowy utrzymał się do końca potyczki.










