Niespodzianką zakończyło się starcie w Alkmaarze. Nieco faworyzowane Udinese poległo w starciu z gospodarzami, tracąc dwa gole przy zerze po stronie zysku. Świetne zawody rozegrał Josmer Altidore, asystując przy obu golach.
Początek zdecydowanie należał do piłkarzy Udinese. Już po 180 sekundach gry szansę na pokonanie Alvarado miał Asamoah, ale strzał okazał się niecelny. Minutę później okazję do otwarcia wyniku zmarnował Floro Flores. Piłkarze z Holandii odgryźli dopiero po ośmiu minutach gry. Samir Handanović poradził sobie jednak z próbą Elma. Słoweński bramkarz miał powody do obaw także 120 sekund później, lecz tym razem gospodarze nadziali się na skuteczny blok jednego z defensorów. Nim minął kwadrans, Elm ponownie zagroził Udinese, lecz tym razem zabrakło mu celności.

Z czasem piłkarze z Alkmaaru zaczęli osiągać coraz większą przewagę. Wśród nich pierwsze skrzypce grał Holman. Miał dwie okazje do otwarcia wyniku. Za pierwszym razem zablokował go jeden z rywali, za drugim nie posłał futbolówki w światło bramki. Nie minęło 60 sekund od uderzenia Australijczyka, a gola nie strzelił zablokowany Martens. Próba ta przyniosła gospodarzom serię rzutów rożnych, z których jednak nic nie wynikło. Gdy napór Holendrów osłabł, pewnym odstępstwem od zaistniałego obrazu gry była akcja gości. Ta zakończyła się niecelną próbą pokonania Alvarado przez Armero. Cztery minuty później w odpowiedzi w dogodnej sytuacji znalazł się Martens. Tym razem również dał się zablokować.
W końcówce pierwszej połowy mecz zaczął się wyrównywać. Po okresie względnego wyciszenia jako pierwsi odważniej ruszyli Włosi. W 37. minucie ponownie zaskoczyć golkipera miejscowych próbował Armero. Minutę później główkował Danilo, lecz obrońcom udało się wybić piłkę daleko od „szesnastki” kostarykańskiego bramkarza. Niedługo po tym mecz się nieco zaostrzył. Lekkie urazy dotknęły Al Mouttaquiego i Viergevera. Obaj jednak wrócili do gry. Nim sędzia zakończył tę odsłonę meczu, goście mieli dwie okazje do uzyskania prowadzenia. Jednak zarówno Floro Flores, jak i Armero zostali zablokowani.
Drugą połowę również z wysokiego C rozpoczęli przyjezdni. Nie minęła minuta gry w drugiej części, a w dogodnej sytuacji mógł się znaleźć Floro Flores. Nastał wtedy mniej ciekawy okres gry, który dopiero po siedmiu minutach przerwali goście. Ponownie jednak dali się złapać w pułapkę ofsajdową. Zaraz po tym Alvarado znalazł się w poważniejszym niebezpieczeństwie, ale na jego szczęście, spudłował Armero. 180 sekund później Kostarykanin musiał już się trochę wysilić, by nie dopuścić do utraty gola po uderzeniu Floro Floresa. Dopiero w 57. minucie miała miejsce pierwsza okazja bramkowa dla miejscowych. Gdy zegar wskazywał godzinę gry, na spalonym złapano Armera, a 120 sekund później chybił Pasquale.











