Zawisza Bydgoszcz zremisował bezbramkowo z Wartą Poznań. To nie było widowisko najwyższych lotów.
W pierwszej połowie obyło się bez niespodzianek. Inicjatywa leżała po stronie gospodarzy, którzy jednak nie umieli jej udokumentować. Chociaż przy odrobinie szczęścia Zawisza mógł objąć prowadzenie już w drugiej minucie. Niefortunnie nastrzelony został Jasiński, ale piłka o włos minęła słupek bramki, ostatecznie lądując na jej bocznej siatce. Swoje szanse miał również Chałas, lecz ani w 16., ani 44. minucie nie udało mu się pokonać bramkarza Warty. Goście największe zagrożenie stworzyli w 34. minucie, kiedy będący w klarownej sytuacji Reiss nieznacznie chybił.

Obraz drugiej połowy gry był podobny do pierwszej odsłony. Nieznaczną przewagę miał Zawisza, jednak brakowało klarownych sytuacji. Aktywny był najlepszy strzelec bydgoskiego zespołu – Błąd. Najpierw jego akcji nie zdołał wykończyć Wójcicki, później zaś on sam. Na losy spotkania nie wpłynęły nawet czerwone kartki dla Wichtowskiego (76. minuta) i Hrymowicza (87. minuta).
Kibice, którzy przybyli na mecz, wielkiej piłki nie obejrzeli. Zobaczyli natomiast w akcji Grzegorza Szamotulskiego, który w piątek dołączył do drużyny Warty. Popularny „Szamo”, po nie do końca udanym epizodzie w Koronie Kielce, nie znalazł pracy w najwyższej klasie rozgrywkowej. Dzisiejszy mecz zaliczy na pewno do udanych. I liga to dla niego spokojna emerytura czy próba na powrót do gry na najwyższym szczeblu?











