Przemysław Tytoń jest zawodnikiem, któremu z nielicznej grupy Polaków w lidze hiszpańskiej wiedzie się niestety najgorzej. Jego Elche zajmuje obecnie ostatnią lokatę w tabeli La Liga, a on sam ma na swoim koncie aż 21 straconych bramek. Jedyną nadzieją klubu jest Puchar Króla, ale w 1/8 finału przyjdzie im się niestety zmierzyć z Barceloną, której skuteczności w ataku Tytoń zdążył już „posmakować”.
Copa del Rey to praktycznie jedyne rozgrywki, w których Przemysław Tytoń miał okazję zabłysnąć. To dzięki świetnym interwencjom polskiego bramkarza Elche awansowało do 1/8, pokonując Real Valladolid. – Potrzebowaliśmy tego zwycięstwa, zwłaszcza że na własnym boisku w tym sezonie wygraliśmy tylko raz – mówił po tym meczu polski bramkarz.
Niestety Elche dobrą postawą może pochwalić się tylko w Copa del Rey. W lidze „Zielone Pasy” zdołały wygrać zaledwie dwa spotkania na 17 kolejek (z Rayo i Espanyolem). Taka statystyka nie może napawać optymizmem. Tytoń przez te 17 meczów wystąpił od początku 12 razy. Po swoich pierwszych czterech meczach w La Liga trener Escriba posadził Polaka na ławce, stawiając w jego miejsce już doświadczonego w Elche Manu Herrerę. Wpływ miał na to na pewno słaby występ Tytonia we wcześniejszym meczu z SD Eibar, w którym z powodu jego błędu drużyna straciła gola.

Herrera od Tytonia wcale lepiej się jednak nie spisywał, tracąc w pięciu spotkaniach 13 bramek, co daje średnią 2,6 gola na mecz. Co prawda Elche grało wtedy z Realem Madryt (1:5), ale polski bramkarz swoją przygodę z „Zielonymi Pasami” też rozpoczął od trudnego meczu z Barceloną (0:3). Po przegranej z Valencią Herrera doznał kontuzji i wypadł ze składu, ale jak przyznał Tytoń w jednym z wywiadów, trener już wcześniej powiedział mu, że wraca do gry od pierwszych minut.
Elche nadal jednak przegrywa, a Tytoń puszcza dużo bramek, chociaż jego średnia w porównaniu z Herrerą jest lepsza – 1,75 na mecz. Co będzie jednak, gdy Manu wróci do zdrowia? Fran Escriba może wtedy zakwestionować pozycję Polaka w bramce. Zresztą sam przyznał już na jednej z konferencji, że będzie miał trudny wybór.
Przyszłość Tytonia w Hiszpanii
Idąc na roczne wypożyczenie do Elche, Tytoń, jak sam przyznaje, nie spodziewał się aż tak słabych wyników zespołu. Polski golkiper zaznacza jednak, że podoba mu się gra w Hiszpanii i chętnie zostałby w niej na dłużej. W kontrakcie jest zapis o możliwości wykupu bramkarza po zakończeniu okresu wypożyczenia.
– Ja na razie gram, jestem zadowolony ze swojej formy, nie mogę mieć do siebie pretensji. Forma idzie w górę i chcę to kontynuować – mówił jeszcze pod koniec grudnia Tytoń.











