Trzeci zagraniczny klub i ponownie nie jest kolorowo. Tymoteusz Puchacz tym razem na wypożyczeniu w Panathinaikosie ma problemy z wywalczeniem sobie podstawowego składu. Lewy obrońca przegrywa rywalizację z doświadczonym Hiszpanem Juankarem i niewiele wskazuje na to, że w końcówce sezonu ta sytuacja ulegnie zmianie. Niepewna sytuacja klubowa spowodowała, że Puchacz nie znalazł się na liście powołanych piłkarzy na spotkania eliminacyjne do mistrzostw Europy.
Odkąd Tymoteusz Puchacz odszedł z Lecha Poznań, na jego temat pojawia się więcej informacji negatywnych, niż tych pozytywnych. Ten lepszy moment i jak do tej pory chyba jedyny, lewy obrońca miał na początku przygody w Trabzonsporze. Po dobrym początku i regularnej grze, przyszło nagłe pogorszenie jego sytuacji i utrata składu, która później przyniosła za sobą rozstanie z turecką drużyną. Puchacz nie sprostał oczekiwaniom, ale chociaż miał jakiś udział w zdobytym mistrzostwie kraju.
Istnieje duże prawdopodobieństwo, że niedługo Tymoteusz Puchacz dopisze do swojego dorobku kolejne mistrzostwo, tym razem Grecji. Jego ewentualny wkład w wywalczenie tytułu może być jednak mniejszy, niż to miało miejsce w Turcji. 24-letni defensor nie ma łatwych tygodni w trwającym wypożyczeniu w Panathinaikosie, gdyż gra tam jedynie ogony.
Rywal nie do wygryzienia
Tymoteusz Puchacz do Panathinaikosu trafił zimą, po kolejnej straconej rundzie w Unionie Berlin. Sprawa wypożyczenia była załatwiona dosyć szybko, bo tuż przed rozpoczęciem zimowego okna transferowego. W umowie, co istotne, została zawarta opcja wykupu po sezonie – w wysokości 3 milionów euro.
Na ten moment kwestia ewentualnego pozostania Puchacza w Panathinaikosie na pewno stoi pod znakiem zapytania. Wszystko z wyżej wymienionego powodu, czyli bycia tylko rezerwowym lewym obrońcą. Zamysł tego wypożyczenia był jasny – złapać regularność w grze, czego brakowało od dawna. Realia jednak nie okazały się łaskawe, bo tylko na moment Tymoteusz Puchacz wskoczył do podstawowego składu. Efektem tego były dwa spotkania rozegrane od początku w lidze i również dwa w pucharze Grecji. Forma polskiego zawodnika w tych meczach była różna. Czasem brakowało mu pewnych interwencji. Jedna taka sytuacja była przytaczana w naszych mediach.











