Nie stało się nic, czego nie mogliśmy się spodziewać. Tymoteusz Puchacz powrócił z wypożyczenia w ateńskim Panathinaikosie, przepakował walizki w Berlinie i po raz kolejny zmienił klub. Urs Fischer nie widział go w swojej koncepcji na następny sezon i 12-krotny reprezentant Polski musiał szukać nowego pracodawcy. Teraz Polak został w Niemczech, lecz zszedł poziom niżej – do 2. Bundesligi – i zasilił szeregi 1. FC Kaiserslautern. Czy w końcu zacznie grać regularnie?
Od wyjazdu Puchacza z Polski minęły już dwa lata. 24-latek wciąż nie potrafi znaleźć swojego miejsca w europejskiej piłce. Próbą złapania regularnego grania miały być wypożyczenia do tureckiego Trabzonpsoru i greckiego Panathinaikosu. Nad Bosforem wahadłowy zdobył mistrzostwo kraju, z drugą drużyną był blisko tego wyczynu, ale ostatecznie musiał się zadowolić srebrnym medalem.
Co by nie mówić, Polak mógł zaliczyć naprawdę imponujące wejście do zespołu Ivana Jovanovicia. Już w swoim debiucie kilka minut po wejściu na boisko zdobył bramkę, która ostatecznie nie została uznana. Następnie przytrafiło mu się kilka błędów w defensywie, słabsza dyspozycja poskutkowała przegraną rywalizacją z konkurentem do składu – Juankarem – i Puchacz trafił na ławkę. Do końca sezonu ligi greckiej nie oglądaliśmy go w wyjściowej jedenastce, a od trenera dostawał same ogony.
Teraz „Puszka” robi kolejny krok w celu ratowania kariery. W ramach wypożyczenia został zawodnikiem 1. FC Kaiserslautern. W umowie nie zawarto opcji wykupu. Co wiemy o jego nowym klubie i czy Polak ma szansę na regularną grę na zapleczu Bundesligi?
Echa świetlanej przeszłości
Drużyna z Fritz-Walter-Stadion ma na swoim koncie cztery mistrzostwa Niemiec oraz dwa puchary kraju. Jednak lata świetności klubu przypadają na schyłek poprzedniego stulecia. Starsi kibice już prawdopodobnie jak przez mgłę pamiętają ostatni tytuł, który „Czerwone Diabły” zdobyły jako beniaminek w sezonie 1997/1998. Ostatnie lata nie są już tak bogate w sukcesy, a klubowi zajrzało nawet w oczy widmo degradacji. Z Bundesligą pożegnał się w 2012 roku, a w trudnej sytuacji pomógł mu… Bayern Monachium.











