Nie udało się utrzymać prowadzenia z pierwszej części spotkania. Ostatecznie Legia tylko zremisowała z Rosenborgiem Trondheim 1:1. Bramkę dla gospodarzy w 41. minucie strzelił Jakub Kosecki, goście odpowiedzieli trafieniem Henriksena w 80. minucie.

Od początku spotkania to gospodarze dyktowali warunki gry. Już w 4. minucie groźnie z rzutu wolnego uderzał Ljuboja, ale pomylił się o kilkanaście centymetrów. Legioniści długo utrzymywali się przy piłce i cierpliwie konstruowali swoje akcje. Tymczasem goście schowali się za podwójną gardą, rzadko zapędzając się w pole karne rywala. Po kilkunastu minutach i dobrym początku zawodników Jana Urbana z czasem gra się wyrównała i coraz mocniej do głosu zaczęli dochodzić goście. Obie drużyny skoncentrowane były jednak przede wszystkim na tym, by szczelnie bronić dostępu do własnej bramki. W 16. minucie przyjezdni byli bliscy zdobycia gola. Sprzed pola karnego uderzał Henriksen, futbolówka odbiła się jeszcze po rykoszecie i tylko fantastyczna interwencja Kuciaka uchroniła legionistów od straty bramki. W tym okresie gry to Norwegowie sprawiali lepsze wrażenie, a gospodarze nieco stracili rezon z początku spotkania.
W 21. minucie goście raz jeszcze wyszli z groźną akcją, kiedy to z dziecinną łatwością dał się ograć Rzeźniczak, ale w porę zorientowała się defensywa Legii. Chwilę później w odpowiedzi kapitalnie z dystansu uderzył Kucharczyk, ale szczęście było przy Rosenborgu. Piłka odbiła się od poprzeczki! W 26. minucie swojej szansy szukał Henriksen, ale nieznacznie się pomylił. Gospodarze odpowiedzieli po kilkunastu sekundach, kiedy to w dobrej okazji znalazł się Kosecki, ale on także nie zdołał wpisać się na listę strzelców. Legia znów przeważała, znów była bardziej aktywna i bliżej zdobycia bramki. Nieźle poczynała sobie jednak defensywa Rosenborga. W 36. minucie kolejny raz z rzutu wolnego uderzał Ljuboja, ale jego próba i w tym wypadku była nieznacznie niecelna. W końcu Legia udokumentowała swoją przewagę golem! Bramkę w 41. minucie zdobył Jakub Kosecki, który popisał się pięknym technicznym uderzeniem tuż przy słupku. Tę przewagę udało się utrzymać do przerwy i to gospodarze schodzili do szatni w dużo lepszych nastrojach.












