GKS Katowice pokonał Wieczystą Kraków 2:1 w zaległym meczu 3. kolejki PKO BP Ekstraklasy. Bramki dla Katowiczan zdobywali Ilja Szkurin i Bartosz Nowak. Dla Wieczystej trafił Duje Dujmović. Dla podopiecznych Rafała Góraka było to drugie zwycięstwo po przerwie reprezentacyjnej.
Historyczne starcie
Poniedziałkowy wieczór na Arenie Katowice przyniósł kibicom zupełnie nowy rozdział w historii. GKS Katowice i Wieczysta Kraków zmierzyły się w oficjalnym spotkaniu po raz pierwszy w dziejach obu klubów. Stawką tego pojedynku było jednak znacznie więcej niż tylko historyczny prestiż. W ligowej tabeli oba zespoły dzieliła przed pierwszym gwizdkiem różnica siedmiu punktów, a beniaminek z Krakowa od początku sezonu balansuje na granicy strefy spadkowej.
Obie drużyny przystąpiły do konfrontacji podbudowane znakomitą dyspozycją i efektownymi zwycięstwami z poprzedniego piątku. Katowiczanie, mimo że na własnym stadionie są niepokonani od 8 listopada zeszłego roku, dotychczas z trudem punktowali na wyjazdach. W ostatniej kolejce przełamali tę tendencję, wygrywając w Częstochowie z zamykającym tabelę Rakowem aż 4:1.
W równie dobrych nastrojach do Katowic przybyli żółto-czarni. Pokonanie Wisły Płock 3:0 dało Wieczystej drugi komplet punktów w sezonie. Pierwszy komplet podopieczni Željko Kopicia zdobyli w szalonym, emocjonującym starciu z Piastem Gliwice na początku rozgrywek. Łączny dorobek klubu z Krakowa przed poniedziałkowym meczem zamykał się w dwóch zwycięstwach i dwóch remisach, co przełożyło się na osiem zdobytych punktów. Obie ekipy udowodniły jednak w piątek, że przygotowały solidną formę na powrót ekstraklasowych zmagań, więc mogliśmy się spodziewać ciekawego widowiska.
Mocne otwarcie GKS-u Katowice
W pierwszych minutach spotkania obie drużyny grały odważnie, szukając szans do zdobycia bramki. Po stronie GKS-u aktywny był Mateusz Wdowiak, natomiast po stronie Wieczystej szczęścia szukał Tobias Christensen, którego uderzenie lewą nogą zostało zablokowane przez defensorów Katowiczan. Bardziej konkretny okazał się jednak GKS. W 15. minucie dynamiczną akcję prawą stroną boiska przeprowadził Wędrychowski, obsłużył podaniem Bartosza Nowaka, który widząc lepiej ustawionego Ilję Szkurina, dograł do swojego kolegi z drużyny. Białorusin prezentuje w tym sezonie równą, dobrą dyspozycję, więc wykorzystanie sytuacji sam na sam z Mateuszem Kochalskim nie stanowiło dla niego problemu. Dla napastnika zespołu z Katowic było to ósme ligowe trafienie w dziesiątym meczu ligowym.
Wieczysta szukała swoich szans na wyrównanie po rzutach rożnych, jednak zagrożenie było skutecznie neutralizowane przez defensywę GKS-u. W 24. minucie meczu na uderzenie z dystansu zdecydował się kapitan „Żółto-czarnych” Mikkel Maigaard. Potężny strzał Duńczyka zmusił do wysiłku Gabriela Kobylaka, jednak ten nie dał się pokonać.
Wieczysta w poszukiwaniu swoich szans
Dogodną sytuację do wyrównania miał pod koniec pierwszej połowy Lucas Piazon, jednak nie zdołał on sfinalizować precyzyjnego zagrania Lisandro Semedo. Wieczysta potrafiła w pierwszej połowie długimi fragmentami utrzymywać się przy piłce na połowie GKS-u Katowice, jednak – pomijając sytuację Piazona – nie przekładało się to na klarowne akcje bramkowe. Podopieczni trenera Rafała Góraka mądrze się bronili i nie pozwalali krakowianom na zbyt wiele. Pierwsza część spotkania zakończyła się więc wynikiem 1:0 dla gospodarzy.
Drugą połowę od ataków rozpoczęli zawodnicy Wieczystej, którzy próbowali swoich szans po dośrodkowaniach. Bez zarzutu spisywali się jednak defensorzy GKS-u do spółki z Gabrielem Kobylakiem. Bramkarz „GieKSy” musiał wykazać się także refleksem przy uderzeniu Lisandro Semedo. Skrzydłowy Wieczystej nie trafił czysto w piłkę, czym ułatwił zadanie golkiperowi ekipy z Katowic.
W 63. minucie spotkania Wieczysta w końcu dopięła swego. Jedno z dośrodkowań znalazło adresata, a z debiutanckiej bramki w Ekstraklasie mógł cieszyć się obrońca „Żółto-czarnych” Duje Dujmović. Chorwacki defensor Wieczystej skorzystał z dokładnego dogrania Lisandro Semedo, wygrał pojedynek powietrzny z zawodnikami GKS-u i pokonał bezradnego w tej sytuacji Gabriela Kobylaka.
GKS nie odpuszcza w walce o czołowe lokaty w tabeli
Taki obrót spraw widocznie rozdrażnił GKS, który od razu rzucił się do ataku. Przy wsparciu licznie zgromadzonych kibiców, podopieczni Góraka zyskali nowy zastrzyk energii. Wieczysta nie pozostawała jednak obojętna i także szukała swoich okazji do wyjścia na prowadzenie. Dogodną okazję miał wprowadzony na boisko w przerwie Koulouris, jednak nie zdołał skutecznie uderzyć głową po dograniu Karola Fili.
Gospodarze napierali jednak coraz mocniej, a ich próby przyniosły efekt w 75. minucie meczu. Zawodnicy GKS-u koncertowo rozwiązali sytuację w polu karnym Wieczystej. Przytomnością umysłu wykazał się Borja Galan, a do siatki trafił niezawodny w tym sezonie Bartosz Nowak. Od tej pory Katowiczanie grali odważniej, chcąc odbierać piłkę na połowie gości. Dwubramkowa zaliczka dałaby im z pewnością większy komfort w rozgrywaniu końcówki spotkania.
W końcowych minutach spotkania do głosu coraz częściej dochodziła jednak Wieczysta, chcąc wywieźć z Katowic choćby punkt. Swoją okazję miał Ben Lederman, jednak jego uderzenie z małymi problemami odbił na rzut rożny Gabriel Kobylak. W 90. minucie po dośrodkowaniu Matusa Vojtko dogodną sytuację do wyrównania miał także Nikola Knezević, jednak nie zdołał zamienić jej na bramkę.
Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie i kibice w Katowicach mogli cieszyć się z kolejnego zwycięstwa swojego klubu. Podopieczni Góraka nie stworzyli dzisiaj wielu sytuacji podbramkowych, byli jednak do bólu skuteczni, co pozwoliło im dopisać trzy oczka w tabeli i utrzymać piątą lokatę. Wieczysta ma natomiast po tej serii gier tyle samo punktów co znajdujący się w strefie spadkowej Radomiak Radom.










