Twente Enschede zremisowało w wyjazdowym starciu z Fulham Londyn. Wynik 1:1 został ustalony już w pierwszej części gry. Mimo szans na zmianę wyniku dla obu ekip, grupowi rywale Wisły Kraków podzielili się punktami.
Na Craven Cottage niespodziewanie inicjatywę od pierwszego gwizdka przejęli piłkarze Twente. Zespół Fulham, mimo że prowadzony przez Holendra Martina Jola, był daleki od stylu gry typowego dla Eredivisie. Były trener Ajaksu widocznie zwrócił swoim podopiecznym uwagę na atuty Twente, bo piłkarze Fulham, cofnięci i wyjątkowo skoncentrowani na defensywie, woleli nie odkrywać się i nastawiali się na kontry.
Pierwszą sytuację strzelecką wypracował sobie w 9. minucie po indywidualnej akcji Ola John. Skrzydłowy Twente holował piłkę pod pole karne, ale nieco zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału, czym ułatwił obronę uderzenia Markowi Schwarzerowi. Fulham odpowiedział natychmiast, ale uderzenie z woleja oddane przez Clinta Dempseya zostało zblokowane i skończyło się tylko na rzucie rożnym. Amerykanin próbował szczęścia, strzelając z dystansu w 13. minucie, ale Nikołaj Mihajłow zdołał odbić piłkę. Kolejny strzał ekipy Fulham był autorstwa Moussy Dembele. Belg nie był już tak precyzyjny jak Dempsey i piłka przeleciała wysoko nad bramką Twente.
W 19. minucie miała miejsce kuriozalna sytuacja. Nieatakowany Dwight Tiendalli zachował się w fatalny sposób i zagrał piłkę w poprzek boiska wprost pod nogi Andrew Johnsona. Niedoszły reprezentant Polski przechwycił futbolówkę, ograł Petera Wisgerhofa i ze stoickim spokojem, przenosząc piłkę nad Mihajłowem, zdobył pierwszego gola.

10 minut po zdobyciu gola gospodarze mogli podwyższyć prowadzenie. Długie podanie strzałem głową wykończył niepilnowany w polu karnym Danny Murphy. Piłka mogła zaskoczyć Mihajłowa, ale strzał byłego piłkarza Liverpoolu trafił tylko w boczną siatkę. Nie padła bramka dla podopiecznych Jola, nie udało się też dwie minuty później zawodnikom Co Aadrianse. Po wrzutce z prawego skrzydła celnie, ale zbyt słabo, by zaskoczyć Schwarzera, uderzał Luuk de Jong.
Twente konsekwentnie próbowało narzucić gospodarzom swój styl gry. Najbardziej aktywny wśród gości był Ola John, który chętnie wdawał się w pojedynki indywidualne. Po jednym z nim doszło do rzutu wolnego z ok. 25 metrów. Piłka uderzona przez Johna odbiła się od muru i trafiła pod nogi Willema Janssena. Pomocnik Twente uderzył natychmiast po ziemi, ale Schwarzer pewnie złapał piłkę. Australijczyk musiał jednak skapitulować kilkadziesiąt sekund później. Kolejna wrzutka z prawej strony zakończyła się strzałem głową de Jonga. Piłka odbiła się od słupka, później od pleców Schwarzera i wturlała się do siatki.










