Na Arke Stadion w Enschede Twente pokonało 1:0 Schalke 04 Gelsenkirchen. Był to pierwszy mecz 1/8 finału Ligi Europy. Rewanż za tydzień w Niemczech.
Przed meczem eksperci nie potrafili wskazać zdecydowanego faworyta tej potyczki. Drużyna Schalke przyjechała do Enschede osłabiona brakiem Benedikta Höwedesa, który w sobotnim ligowym starciu zerwał mięsień lewego uda.
Pierwsze minuty spotkania nie były zbyt porywające. Emocji brakowało, ponieważ obie ekipy nie chciały od początku pierwszego meczu się otworzyć, by później nie narazić się na kontrataki. Pierwszy strzał oddał w 7. minucie Uchida, ale uderzenie było na tyle lekkie, że Mihajłow nie miał problemu z wyłapaniem piłki zmierzającej wprost w niego. W odpowiedzi próbował Ola John, lecz jego strzał został zablokowany. W kolejnych minutach trwała wymiana ciosów, ale żaden ze strzałów nie był na tyle dobry, by zagrozić bramce rywala. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem, gdyż żadna z drużyn nie wyróżniła się, przez co mecz był nudny i mało emocjonujący. Piłkarze zeszli do szatni na kwadrans przerwy, by zregenerować siły.
W drugiej połowie inicjatywę przejęli gospodarze. Starali się wykorzystać atut własnego boiska, przez co coraz śmielej atakowali bramkę Hildebranda. Jednak w pierwszych minutach drugiej części gry Niemiec nie dał się zaskoczyć. Do czasu. Po godzinie w polu karnym sfaulował Matip, za co otrzymał czerwoną kartkę i został zmuszony do opuszczenia placu gry. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Luuk de Jong i pewnym strzałem w prawy róg bramki Timo Hildebranda trafił do siatki. Od tego momentu gra Schalke, mówiąc kolokwialnie, siadła. Przyjezdni nie potrafili dłużej utrzymać się przy piłce, dzięki czemu w znacznym stopniu ułatwili prowadzenie gry gospodarzom. Piłkarze Twente do końca spotkania atakowali, chcąc podwyższyć prowadzenie. Pomimo kilku dogodnych sytuacji nie udało się jednak po raz kolejny pokonać bramkarza Schalke.
W końcówce losy spotkania chciał zmienić Draxler, ale jego indywidualne próby nie stanowiły większego zagrożenia dla gospodarzy. Ostatnie sekundy meczu to rozpaczliwa obrona przyjezdnych, którzy tylko wybijali piłkę jak najdalej od własnego pola karnego. Pojedynek zakończył się zwycięstwem Twente 1:0, co stawia ich w lepszej sytuacji przed rewanżem w Gelsenkirchen, który odbędzie się już za tydzień.










