W ramach trzeciej kolejki Ligi Europy Odense BK podejmowało u siebie Twente Enschede. Goście z Holandii dokonali pogromu na Duńczykach, którzy tym samym bardzo komplikują sobie sytuację w grupie.
Mecz ten był niezwykle ważny dla Wisły Kraków, która również znajduje się w tej grupie. Dla krakowskich piłkarzy najkorzystniejszym rezultatem dzisiejszego pojedynku byłby remis. Faworytem, jednak tylko nieznacznym, byli gracze z Holandii, choć Duńczycy są niezwykle groźną drużyną, co pokazali już we wcześniejszych meczach.

Początek meczu był dosyć niefrasobliwy w wykonaniu gospodarzy, którzy dali się zepchnąć pod własne pole karne i tylko dobre ustawienie się Christensena oraz interwencie Toppela uniemożliwiły strzelenie bramki przez gości z Holandii. Jednak w 13. minucie nie udało się zapobiec stracie bramki. We własnym polu karnym pogubili się obrońcy Odense, których jak dzieci ograli Brama i Luuk de Jong. Koniec końców piłkę do bramki posłał pięknym lobem Brama, a Mads Toppel nie miał szans na skuteczną interwencję. Od tego momentu prowadzili goście, którzy nadal atakowali.
Po 20 minutach gry pięknym strzałem zza pola karnego popisał się Emir Bajrami, ale bramkarz Odense spokojnie wyłapał piłkę. W 25. minucie miała miejsce jedna z nielicznych okazji strzeleckich dla gospodarzy, którzy jednak… nie oddali strzału. Mierzonym zagraniem z rzutu wolnego zagrywał Sorensen, lecz obrońcy Twente bez problemu wybili piłkę. Z minuty na minutę i z akcji na akcję gospodarze rozpędzali się. Szczególnie wyróżniał się Eric Djemba Djemba, ale jak się miało za chwilę okazać… nadaremnie.
Po pół godzinie gry na tablicy świetlnej mogliśmy zobaczyć już wynik 0:2. Bramkę strzelił Bajrami i wydawało się, że Odense jest już rozłożone na łopatki. Coraz trudniej było im się wydostać ze swojego pola karnego, ewidentnie licząc na to, że gracze z Enschede nie będą już strzelać na ich bramkę. Jednak tak się nie działo. Pięć minut po strzeleniu drugiej bramki Twente miało kolejną okazję. Z rzutu rożnego dośrodkował Ola John, ale Douglas minimalnie przestrzelił z główki. Chwilę później próbował, również strzałem głową, pokonać Mihajłowa Sorensen, ale piłka po tym uderzeniu poszybowała obok bramki.
Do końca pierwszej części gry bramki już nie padły, zatem wynik po pierwszej połowie to 0:2. Z niecierpliwością kibice na stadionie czekali na drugą połowę, bo emocji w niej, jak się później okazało, nie zabrakło.
Na drugą połowę obie drużyny wyszły w odmiennych nastrojach. Gospodarze, chcący odrobić straty i strzelić chociażby kontaktową bramkę, oraz goście, którzy zaczęli drugą odsłonę gry spokojnie, czekając na to, co wydarzy się na placu gry. Właśnie ci spokojnie grające gracze Twente jako pierwsi mieli groźną sytuację bramkową. Trzy minuty po rozpoczęciu gry fenomenalnie strzelił Luuk de Jong, no prawie fenomenalnie, ponieważ piłka o centymetry minęła bramkę Toppela. W szybkiej odpowiedzi strzelał Espen Ruud, ale jego uderzenie sprzed pola karnego obronił bramkarz drużyny przyjezdnej.










