Zadanie wytypowania najlepszego trenera pierwszych 21. kolejek T-Mobile Ekstraklasy okazało się dla mnie szalenie ciężkim zadaniem. Z grona szkoleniowców naszych ekstraklasowych ekip ciężko było wytypować jednego, który wyróżnił się na tyle, by postawić go na piedestale przed innymi, dlatego postanowiłem przydzielić nagrody w różnych kategoriach, nie tylko pozytywnych. Oto trenerzy, którzy zostali wyróżnieni za pierwszą część obecnego sezonu.
Największe rozczarowanie: Stanislav Levy

Zespołów i trenerów słabszych od Śląska w naszej lidze nie brakowało (szczególnie zwracam tu oczy w stronę Widzewa Łódź, któremu praktycznie nie zdarzają się dobre mecze), jednak słowem-kluczem dla tego „powołania” jest słowo rozczarowanie. Po świetnych występach zespołu ze stolicy Dolnego Śląska w europejskich pucharach wszyscy spodziewaliśmy się, że ekipa czeskiego szkoleniowca będzie rozdzielać w naszej lidze karty. Początkowe niepowodzenia składaliśmy na karb gry na dwa fronty, jednak okazało się, że odpadnięcie z Ligi Europy przed fazą grupową nie pomogło wrocławianom w poprawie swojej gry. Dysponując szeroką kadrą pełną zawodników, których każdy inny trener chciałby mieć w swojej kadrze (vide Mila, Kaźmierczaka czy – przede wszystkim – najlepszego strzelca ligi, Marco Paixao), nie wypada po prostu grać tak źle. Brak stylu, zaangażowania i koncepcji powoduje, że sukcesem dla Śląska będzie wdrapanie się do pierwszej ósemki na koniec sezonu zasadniczego. Strata Waldemara Soboty nie może być usprawiedliwieniem tak słabych wyników drużyny. Stanislav Levy stracił zdolność oddziaływania na swoich piłkarzy i musi naprawdę wstrząsnąć szatnią, jeśli chce poprawy rezultatów i utrzymania swojej posady.
Syzyf: Orest Lenczyk

Mityczny Syzyf znany był z podejmowania niemożliwej do ukończenia, daremnej pracy. Podobnie rzecz się ma z nestorem polskich trenerów. Kiedy pod koniec września zdesperowani fatalnymi wynikami działacze Zagłębia Lubin sięgali po Oresta Lenczyka, wydawało się, że dla lubinian nadeszły lepsze czasy. Niestety, okazało się że nawet dobry trener nie jest w stanie pomóc w przypadku, w którym piłkarze są totalnie nieprzygotowani do rozgrywek, a sezon przygotowawczy minął im chyba na zbieraniu grzybów. Dołączając fatalną atmosferę wokół klubu i postawę lokalnych bandytów, mieniących się kibicami, otrzymujemy pełen obraz góry, na którą 71-letni, były trener Śląska Wrocław (i wielu innych klubów) stara się wtoczyć nieporęczny, miedziowy głaz. Inna sprawa, że osiągnięty przez niego bilans 2 zwycięstw, 3 remisów i 7 porażek jest w przypadku tak drogiej kadry zwyczajnie wstydliwy. Trenerowi Lenczykowi pozostaje życzyć dobrego przepracowania okresu przygotowawczego przed rundą wiosenną.















