Miejsce w okolicach strefy spadkowej zawsze powoduje niepewność w klubie. Także w Lechu postanowiono, że trzeba zrobić wszystko, aby drugi zespół utrzymał się 2. lidze. Zaszło trochę zmian. W kadrze, ale też na ławce trenerskiej. Postawiono na niedoświadczonego szkoleniowca i zawodników, którzy doskonale wiedzą, co oznacza granie z herbem Lecha na piersi. W tym wszystkim nie zapomnijmy o zdolnej młodzieży.
Nie od dzisiaj wiadomo, że dla „Kolejorza” bardzo ważne jest, aby mieć rezerwy w 2. lidze. Pozwala to przede wszystkim na rozwój młodych zawodników. Poprzez granie na szczeblu centralnym spotkają się z naprawdę solidnymi zespołami, a dzięki temu zbierają doświadczenie. Utrzymanie zatem będzie bardzo ważne dla pionu sportowego Lecha Poznań. Już po ruchach zimowych widać, że nie będzie się patyczkować, od razu ruszył po grube ryby.
Zaskakujący wybór trenera
Jeszcze w starym roku z funkcji pierwszego trenera rezerw Lecha zrezygnował Rafał Ulatowski. Decyzja ta nie dziwi, gdyż, jak to sam określił, miał być trenerem na chwilę. Jego zadaniem było dokończenie pracy po Dariuszu Żurawiu. To się udało, gdyż wywalczył wyczekiwany awans, a ponadto w poprzednich rozgrywkach udało mu się utrzymać rezerwy. Ledwo, ledwo, ale był to duży sukces, tym bardziej że – nie bójmy się tego powiedzieć – miał zespół bardzo młody, niedoświadczony, dla którego było to pierwsze spotkanie z seniorską piłką.
Problem w tym wszystkim jest taki, że Rafał Ulatowski to przede wszystkim szef działu szkolenia lub, jak kto woli, koordynator pionu juniorskiego. To jego główne zadanie. Trenerem był tylko z doskoku. Dzielenie dwóch tak ważnych funkcji na dłuższą metę było niemożliwe.
Nowym opiekunem rezerw Lecha został Artur Węska. W środowisku poznańskich kibiców wywołało to duże poruszenie, gdyż misję utrzymania powierzono człowiekowi, który odnosił średnie wyniki ze Zniczem Pruszków. Swoją drogą Znicz obecnie jest w tabeli za drugą drużyną „Kolejorza”. Nie ma jakiegokolwiek doświadczenia w pracy z tak młodym zespołem, w ogóle nie zna drużyny, a jego największym atutem jest to, że… zna się i współpracował z Dariuszem Żurawiem. Nie była to oczywista kandydatura, a szefowie Lecha dużo zaryzykowali.











