
Specjalista od awansów: z Lechią i Olimpią wyszedł z niższych lig, a z Wisłą Płock wrócił do Ekstraklasy po dziewięciu latach.
Marcin Kaczmarek urodził się 2 stycznia 1974 roku w Sztumie, ale wychowywał się w Gdańsku. Jest synem Bogusława „Bobo” Kaczmarka, piłkarza i trenera, który prowadził m.in. Lechię Gdańsk, Groclin Grodzisk Wielkopolski (wicemistrzostwo Polski w 2003 roku) i był asystentem Leo Beenhakkera w reprezentacji. Jako chłopiec chodził z ojcem na treningi, trenował równolegle piłkę i tenis stołowy, a trener pingpongistów miał mu za złe, że wybrał futbol. Na wagary poszedł raz: ojciec spotkał go w mieście, nic nie powiedział i zabrał na trening, po którym Marcin był wykończony.
Piłkarsko wyrósł w Lechii Gdańsk, w roczniku, który ojciec wprowadził do seniorów szeroką ławą. W drugiej lidze zadebiutował jako szesnastolatek. Przylgnęła do niego ksywa „Mały Bobo”, która przez lata go irytowała. Potem grał w Pogoni Szczecin (pięć lat między dwudziestym a dwudziestym piątym rokiem życia), GKS Bełchatów, Stomilu Olsztyn i na koniec znów w Lechii. Miał prawie sto meczów w Ekstraklasie. Transfer do Widzewa Łódź przepadł mu po dwóch tygodniach treningów z powodu kontuzji, a groźne urazy skróciły karierę.
Pierwszą samodzielną pracę dostał w Lechii Gdańsk, którą 22 maja 2004 roku, jako trzydziestolatek, objął w IV lidze. Klub odbudowywał się po latach kłopotów, budżet był niski. Kaczmarek awansował z nim najpierw do III ligi, a potem na zaplecze Ekstraklasy. Lechia rozstała się z nim w czerwcu 2006 roku, choć zadanie zostało wykonane. Po latach mówił, że jest Lechii wdzięczny za szansę w tak młodym wieku.
Kolejnym przystankiem była Pogoń Szczecin, wtedy w IV lidze. Od lipca do listopada 2007 roku prowadził ją jako lider tabeli i został zwolniony. Z pociągu do Szczecina usłyszał jeszcze, że wszystko jest w porządku, na miejscu dowiedział się, że musi odejść. Żartował potem, że ma w CV ciekawostkę: wyleciał z pierwszego miejsca.
W 2008 roku przejął Olimpię Grudziądz, klub bez piłkarskich tradycji, który kierowany przez prezesa Jacka Bojarowskiego chciał rosnąć stopniowo. Awansował z nim do II ligi (2009), a w maju 2011 roku do I ligi: Olimpia prowadziła w tabeli od jesieni, a awans przypieczętowała na dwie kolejki przed końcem. Kaczmarek budował szatnię na doświadczonych piłkarzach, których znał z Lechii, m.in. Sławomirze Wojciechowskim, Mariuszu Pawlaku i Krzysztofie Brede. Po zimowych transferach zespół miał po dwóch zawodników na każdej pozycji, a rywalizacja, jak mówił Kaczmarek, okazała się jego siłą. Z klubem rozstał się w czerwcu 2012 roku. Godzinę po tej decyzji zadzwonili z Płocka.
Wisłę Płock objął 22 czerwca 2012 roku, gdy klub spadł na trzeci poziom rozgrywkowy, a z kadry odeszło kilkunastu piłkarzy, w tym kluczowi Biliński, Kamiński i Ricardinho. W środowisku krążyło powiedzenie: chcesz oduczyć się grać w piłkę, idź do Wisły. Do Płocka namówiła go żona; ważna była dla niego też trawiasta baza treningowa, której nie miał w poprzednich klubach. Pierwszy sezon zakończył tytułem w II lidze (grupa wschodnia) i awansem do I ligi. Później poprawiał pozycję w tabeli: w 2015 roku Wisła była trzecia, a awans przegrała w bezpośrednim meczu z Termaliką Nieciecza. Latem odeszli stamtąd Jacek Góralski, Fabian Hiszpański i Krzysztof Janus, a start sezonu 2015/2016 był słaby. Kaczmarek ułożył drużynę na nowo. Zimą odrzucił po pół dnia ofertę Lechii Gdańsk, bo Wisła była w strefie awansu; o ofercie powiedział radzie drużyny, żeby nikt nie miał wątpliwości, czy jest skupiony na awansie.
20 maja 2016 roku, po 5:0 z Zawiszą Bydgoszcz, Wisła wróciła do Ekstraklasy po dziewięciu latach. Drużyna zbudowana na obronie była przez cały sezon krytykowana za styl, a decydujący mecz wygrała 5:0. Miasto świętowało na rynku. Beniaminek zajął w sezonie 2016/2017 dwunaste miejsce. Kaczmarek odszedł 5 lipca 2017 roku, dziesięć dni przed startem ligi, po konflikcie z Dominikiem Furmanem, piłkarzem sprowadzonym z Toulouse. Jego następcą został Jerzy Brzęczek. Z pięciu lat w Płocku został najdłużej pracującym trenerem w historii klubu i, jak pisano po latach, trenerem 70-lecia Wisły.
Potem przez czternaście miesięcy nie prowadził klubu. We wrześniu 2018 roku objął ostatnią w tabeli I ligi Bruk-Bet Termalikę Nieciecza po zwolnionym Jacku Zielińskim; zespół dopiero spadł z Ekstraklasy i miał pięć punktów po dziewięciu kolejkach. Awansu nie wywalczył. W lipcu 2019 roku zatrudnił go drugoligowy Widzew Łódź, po tym jak nowe władze klubu rozstały się z Zbigniewem Smółką, który nie poprowadził drużyny w żadnym oficjalnym meczu. Prezes Martyna Pajączek mówiła o nim, że to trener z bardzo dobrym warsztatem, który zawsze jasno tłumaczy piłkę nożną. Kaczmarek był pierwszym od lat trenerem Widzewa, który przepracował cały sezon. Ograniczał kadrę do 22-24 zawodników. Widzew zajął drugie miejsce i awansował bezpośrednio do I ligi, ale wiosną grał słabo i ostatni mecz przegrał ze Zniczem Pruszków. Klub rozstał się z nim w lipcu 2020 roku, mimo awansu.
W przerwie między klubami był ekspertem Polsatu Sport, a od 2021 roku komentował mecze I ligi. 19 września 2022 roku wrócił do Lechii Gdańsk, ostatniej w tabeli Ekstraklasy, z pięcioma punktami po dziewięciu kolejkach. Pierwsze, co zrobił, to testy motoryczne i trzydniowe zgrupowanie w Cetniewie, a kapitana drużyny wybrali piłkarze w głosowaniu. W sztabie został Maciej Kalkowski, jego kolega z juniorów Lechii. Lechia rozstała się z nim 21 marca 2023 roku, gdy była przedostatnia w tabeli; zastąpił go David Badia.
Drużyny Kaczmarka są przede wszystkim zorganizowane. O Wiśle przed pierwszym sezonem w Ekstraklasie mówił, że ma być zaangażowana, odpowiedzialna i zorganizowana, a ultraofensywy nie należy się po niej spodziewać. Lubi napastników, którzy potrafią grać tyłem do bramki, są silni i pracują w obronie, bo, jak tłumaczył, obrona zaczyna się od ataku.
Stawia na rywalizację w szerokiej kadrze: w Olimpii zmiennicy przesądzali wiosną 2011 roku o wynikach meczów, a w Widzewie wolał kadrę węższą, 22-24 zawodników. Chroni młodych piłkarzy przed szumem. W Lechii wiosną 2023 roku mówił, że w walce o utrzymanie nie będzie liczył minut młodzieżowców i wystawi najlepszy skład, jaki ma, a od zespołu oczekiwał, że będzie monolitem. O Arkadiuszu Recy mówił, że najgorsze byłoby, gdyby uwierzył, że jest dobrym piłkarzem i nie musi już nad sobą pracować.
Opiera się na zaufaniu do sztabu i piłkarzy. Podział ról w sztabie uważa za konieczny: w Płocku dzięki niemu miał więcej czasu na zarządzanie, choć najlepiej czuje się na boisku i przy nim. Przygotowanie motoryczne i badania traktuje poważnie. Mówi, że trenerem jest się 24 godziny na dobę, a siedzenie w klubie od ósmej do dwudziestej niczego nie dowodzi. Nie krytykuje poprzedników. Od ojca przejął, jak mówi, dobre cechy, a te, które uważał za złe, odrzucił.
„Zawsze lepiej wygrywać, bo to po prostu wchodzi w nawyk.” (Weszło, lipiec 2016)
„Chciałbym, by Wisła była postrzegana jako zespół zaangażowany, odpowiedzialny i zorganizowany.” (Weszło, lipiec 2016)
18
meczów
1,33
punktu na mecz
7
zwycięstw · 3 remisy, 8 porażek
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| 2022–2023Ekstraklasa | Ekstraklasa | 18 | 7-3-8 | 1,33 | |
| 20192 liga | 2 liga | 22 | 14-4-4 | 2,09 | |
| 2018–20191 liga | 1 liga | 27 | 11-8-8 | 1,52 | |
| 2012–2017 | |||||
| 2008–2012 |





