
Trener z katalońskich akademii, który zbudował stabilne Toulouse w Ligue 1, a w czerwcu 2026 roku objął Bayer Leverkusen.
Carles Martínez Novell urodził się 18 maja 1984 roku w Llerona, wiosce należącej do gminy Les Franqueses del Vallès, na północ od Barcelony. Jako chłopak grał w miejscowym CE Llerona, szybko został bramkarzem i jako 13–14-latek trafił do EC Granollers. Przy wzroście 172 cm uznał, że do wielkiej piłki nie dojdzie, i bramkę porzucił. Zawodowym piłkarzem nigdy nie był.
Pierwszą grupę dzieci dostał jako czternastolatek, na obozie dla najmłodszych. Studiował wychowanie fizyczne (licencjat z nauk o aktywności fizycznej i sporcie) i przez lata planował, że zostanie nauczycielem WF-u. Pracował w szkole Ginebró, a trenowanie łączył z nauczaniem aż do przejścia do Barcelony. O początkach mówi z dystansem: jako dziewiętnastolatek prowadził w Granollers drużynę alevinów, trenował, jak sam mówi, „najlepszych chłopców z Vallès”, i pytał siebie, jak ma zostać trenerem, skoro nie ma o tym pojęcia. Uczył się codziennie, od rywali i od kolegów. Katalońska prasa opisywała też, że po własnym ślubie z Marią założył korki i zagrał mecz z weselnymi gośćmi.
Drzwi do Espanyolu Barcelona otworzył mu Jaume Bartrés, koordynator z Granollers, który zadzwonił do niego w 2009 lub 2010 roku (źródła podają obie daty). W akademii klubu zaczął jako trener przygotowania fizycznego i trener bramkarzy, potem dostał własny zespół, Alevín A (dzieci do 12 lat). Wygrał z nim turniej w Aronie, pokonując Real Madryt. W Espanyolu spędził pięć lat i wspomina go jako szkołę dyskusji: kolejni koledzy z akademii zapraszali go na spotkania, na których rozbierano grę na części. Tam też, jak mówi, razem z żoną zrozumiał, że trenowanie może stać się jego życiem.
W lipcu 2015 roku zatrudniła go La Masia, akademia FC Barcelona. Zaczął od Infantil A (do 14 lat), a od maja 2018 roku prowadził Cadete A (do 16 lat). W akademii wygrywał ligę, Puchar Katalonii i turniej MIC. Spotkał tam Sergiego Milà, Cristiana Catenę, Joana Vilà i Paco Seirul·lo, a kolejne roczniki prowadził razem z kolegami takimi jak Catena, Franc Artiga i Milà, z bardzo podobną ideą gry, więc na treningach mówiło się już o detalach. Trenował tam m.in. Gaviego, Alejandro Balde, Marca Casadó, Fermína Lópeza, Ansu Fatiego, Erica Garcíę, Arnaua Tenasa i Xaviego Simonsa. O Fermínie opowiada, że był drobny i rzadko grał w ważnych meczach, ale klub cierpliwie czekał, aż fizycznie „kliknie”. Casadó był według niego „mózgiem”, który rozumiał wszystko; kiedy pracowali razem dwa lata, na początku meczu patrzyli na siebie i mówili „grają rombem” albo „wyskakuje skrzydłowy”, bo tyle razem wytrenowali. Wychowanek Jorge Alastuey nazwał go później najlepszym trenerem, jakiego miał, i „maniakiem futbolu”. W Barcelonie zajmował się już wyłącznie trenowaniem, bez nauczania. Odszedł stamtąd w 2019 roku z powodów, które określa jako od niego niezależne.
Potem przyszły dwa lata poza Europą. Zadzwonił do niego Carles Martorell i w grudniu 2019 roku Martínez poleciał sam do Kataru, do Al-Rayyan, by prowadzić drużynę U-19. Czasem miał na treningu dwunastu chłopców, czasem dziesięciu. Syn miał osiem miesięcy. Wybrał ten kierunek głównie po to, by nauczyć się angielskiego. Gdy wszystko miał już załatwione, wybuchła pandemia i rodzina nie mogła do niego dołączyć. Od jesieni 2020 roku do 2022 roku prowadził reprezentację Kuwejtu U-20, w federacji, jak mówi, pełnej ludzi wysokiego poziomu. W tym czasie nagrał dla francuskiej firmy szkoleniowej Nosotros sześciogodzinny kurs gry pozycyjnej, który zaczął żyć własnym życiem. Po powrocie do Katalonii komentował mecze w programie „Jijantes” i godził się z myślą, że jeśli nic się nie pojawi, trzeba będzie szukać innej drogi.
Kurs zobaczono w Toulouse FC. Po kilku miesiącach klub zadzwonił i, jak wspominał Martínez, w ciągu godziny zaproponował mu stanowisko szefa metodologii i asystenta Philippe'a Montaniera. 8 grudnia 2022 roku zastąpił zawieszonego Michaëla Debève'a. Prezes Damien Comolli mówił, że przynosi „kulturę sukcesu” i nowatorskie podejście do metodologii treningu. Cztery miesiące później Toulouse wygrało Puchar Francji (5:1 z Nantes w finale 29 kwietnia 2023). Martínez był wtedy asystentem, więc trofeum nie jest jego sukcesem jako pierwszego trenera.
13 czerwca 2023 roku klub rozstał się z Montanierem, bo trener i zarząd nie doszli do porozumienia, a Comolli wskazał na jego miejsce Martíneza. Miał 39 lat i swoją pierwszą seniorską drużynę. „Przyjechałem z myślą, że będę asystentem. To nie było coś, czego szukałem” – wspominał. Zaczął w Lidze Europy, po raz pierwszy dla klubu od 2009 roku, z drużyną, która straciła kilku liderów. Po 1:5 na Anfield powiedział w szatni: „Mówcie, że zwariowałem, ale myślę, że za dwa tygodnie wygramy u siebie”. Toulouse pokonało Liverpool 3:2 w listopadzie 2023 roku, zajęło w grupie drugie miejsce, a w fazie pucharowej odpadło z Benfiką. 3 stycznia 2024 roku przegrało 0:2 z Paris Saint-Germain w Superpucharze Francji. W lidze skończyło na 11. miejscu. Do jego asystentów należał inny Hiszpan, Pol García. W kolejnych dwóch sezonach, mimo odejść kolejnych kluczowych piłkarzy, drużyna zostawała w środku tabeli, a Martínez wprowadzał do niej chłopaków z rocznika 2005, jak bramkarz Guillaume Restes.
W sezonie 2025/2026 Toulouse wyeliminowało po rzutach karnych Olympique Marsylia na Vélodrome, po dwóch wyrównaniach po stałych fragmentach gry, i dotarło do półfinału Pucharu Francji. Odpadło po porażce 1:4 z Lens w kwietniu 2026 roku. 29 kwietnia klub ogłosił, że po wygaśnięciu kontraktu drogi się rozchodzą. Martínez tłumaczył, że po trzech latach jego przekaz mógł przestać działać tak jak wcześniej, i że decyzja była jego własna, podjęta po spotkaniu z władzami klubu pod koniec kwietnia. Mówił też otwarcie, że marzy o pracy w Hiszpanii, choć nie stawia jej jako warunku.
4 czerwca 2026 roku Bayer 04 Leverkusen ogłosił go trenerem na dwa lata, w miejsce Kaspera Hjulmanda, którego drużyna skończyła sezon na szóstym miejscu. Pierwszym wyborem klubu był Andoni Iraola, który wybrał Liverpool, a dyrektor sportowy Simon Rolfes nazwał Katalończyka rozwiązaniem „na początku trochę zaskakującym”, chwaląc jego odwagę w stawianiu na młodych i doświadczenie z międzynarodową szatnią. Pierwszy kontakt Rolfesa z Martínezem miał miejsce przez wideorozmowę około Wielkanocy. Na prezentacji nowy trener mówił, że chce „aktywnej, agresywnej drużyny” z dużym posiadaniem piłki, i że zadzwoni do Xabiego Alonso, który „pokazał, jak to działa u hiszpańskiego trenera”. Debiut w Bundeslidze, 29 sierpnia 2026 roku, był porażką 2:3 z beniaminkiem SV Elversberg, po której bramkarz Mark Flekken publicznie skrytykował postawę zespołu. Kolejne tygodnie przyniosły zwycięstwa nad Unionem Berlin i RB Lipsk. 15 października 2026 roku Bayer wygrał 4:0 w Poznaniu z Lechem w fazie ligowej Ligi Europy, w pierwszym w historii meczu obu klubów i pierwszym występie klubu w pucharach w Polsce od około trzydziestu lat.
Martínez wyrósł na idei gry pozycyjnej: tworzenia przestrzeni między rywalami i atakowania stref, które w ten sposób się otwierają. Posiadanie piłki nie jest dla niego celem samym w sobie, ma służyć stwarzaniu większej liczby sytuacji niż rywal. Woli pressing wysoko od niskiego bloku, lubi „uporządkowany nieład”, w którym zawodnicy dynamicznie zajmują przestrzeń i nie zawsze w tych samych miejscach. Mówi o rolach, nie o pozycjach: najpierw pyta, jakiej roli potrzebuje na prawej stronie, a dopiero potem, kto ją zagra. Zawodnikom powtarza, by wiedzieli, „gdzie, kiedy i dlaczego” mają działać.
Jednocześnie powtarza, że sposób gry musi wynikać z materiału. W Toulouse w pierwszej części pierwszego sezonu grał czwórką obrońców, a potem przeszedł na trzech stoperów, choć wcześniej tego systemu nie prowadził. Uczył się go, oglądając Sporting, Atalantę i Inter; przed dwumeczem z Benfiką zobaczył, że w swoim systemie może cierpieć, i podpatrywał Sporting, który rywalowi zrobił krzywdę. W sezonie 2025/2026 Toulouse miało jedną z najniższych średnich posiadania piłki w lidze, a przy tym należało do najagresywniejszych zespołów w grze bez piłki i grało ustawieniem 3-4-2-1. Wyraźną bronią były stałe fragmenty gry. W Leverkusen w sezonie 2026/2027 ustawia zespół w 4-2-3-1, choć media zapowiadały trójkę obrońców. Dostosowuje się też do poszczególnych piłkarzy: z bramkarzem Guillaume'em Restesem zaczął pierwszy sezon od pracy nad wyprowadzeniem piłki, ale uznał, że chłopak nie jest gotowy, i odpuścił. W połowie sezonu bramkarz sam powiedział mu, że dobrze „przyszpila” napastnika, i wtedy trener zwiększył wymagania.
Mecze przygotowuje na wideo: pokazuje piłkarzom bardzo krótkie, precyzyjnie wybrane sekwencje, żeby poprawić jeden detal. Dane, które w Toulouse miały duże znaczenie przy transferach i ocenie występów, traktuje jako pomoc w zachowaniu głowy po zwycięstwie i po porażce, ale zastrzega, że liczy się też to, co widać oczami. Na treningach jest głośny i ruchliwy; francuska prasa opisała, jak do zawodników rzucał: „Chcę widzieć, jak cierpicie”. W szatni Toulouse miał piętnaście narodowości i mówi, że Norwegowi, Wenezuelczykowi i Francuzowi trzeba przekazać tę samą rzecz inaczej. Z wiekiem nauczył się odpuszczać: dziś częściej deleguje i zostawia przestrzeń, a nie chce kontrolować wszystkiego. Wiek zawodnika nie jest dla niego problemem, jeśli widzi, że chłopak jest gotowy.
Za punkt odniesienia uważa Pepa Guardiolę, a Luisa Enrique nazywa jednym ze swoich największych wzorów. Ceni też Mikela Artetę, Arne Slota i Unaia Emery'ego za sposób komunikacji, a spośród zespołów, z których się uczył, wymienia Girona Míchela, Sporting i Leverkusen z trzema stoperami.
„Myślę, że jestem bardziej pasjonatem niż taktykiem” (Relevo, lipiec 2024)
„Bycie trenerem polega na łączeniu się z ludźmi i przekazywaniu” (Mundo Deportivo, marzec 2026)
12
meczów
2,33
punktu na mecz
9
zwycięstw · 1 remis, 2 porażki
| Okres | Klub | Pkt/mecz | |||
|---|---|---|---|---|---|
| od sierpnia 2026Bundesliga | Bundesliga | 12 | 9-1-2 | 2,33 | |
| 2023–2026Ligue 1 | Ligue 1 | 69 | 23-19-27 | 1,28 |





